Skip to main content
Wychowanie

Moje życie w Londynie

Dzisiaj u nas tekst jednej z matek, która z perspektywy patrzy na swoje życie w Londynie i na córkę, która została w Polsce. Przeczytajcie koniecznie!

Porady

Co matka robi, kiedy ma wolną sobotę? Sprząta

 

 

Czy wy też tak macie, czy tylko mnie to dopadło? Co za durna ja! Zamiast korzystać z danej mi chwili wolności, zamiast ogarnąć paznokcie i wziąć się za siebie w końcu, to zaczęłam ogarniać mieszkanie. Bo przecież mieszkanie, to ja!

 

No więc stało się to w ostatnią sobotę. Wszyscy wybyli do kina. Beze mnie, bo mnie kreskówki na dużym ekranie wyjątkowo mało kręcą, niestety. Na szczęście mąż lubi, więc już dawno zostało ustalone, że to on dziatwę zabiera do kina.

Wychowanie

Czy istnieją brzydkie dzieci?

 

Pamiętacie swoje podejście do obcych dzieci, zanim sami zostaliście rodzicami? Ja niestety pamiętam, zwłaszcza jedną sytuację i przysięgam, że najlepiej wyrzuciłabym to z mojej pamięci na zawsze. Ze wstydu….

Zdrowie

Kiedy do logopedy? Obalamy mity.



Rodzice i opiekunowie dzieci często zastanawiają się nad tym, czy ich dziecko rozwija się prawidłowo. W tym celu konsultują się z rodziną, znajomymi mającymi dzieci w podobnym wieku, a czasem szukają odpowiedzi na formach internetowych. 

O ile kwestie związane z rozwojem fizycznym dziecka łatwiej jest zweryfikować, ponieważ wizyty u lekarzy są wpisane w opiekę nad nim, to obszar związany z rozwojem mowy nie jest już taki jednoznaczny. Niestety, większość najczęściej powtarzających się wypowiedzi, to szkodliwe mity.

Angielskie dzieci oszalały na punkcie tych zabawek!

Angielskie dzieci oszalały na punkcie tych zabawek!

 

 

Jeżeli myślicie, że tylko dorośli mają swoje mody, to jesteście w błędzie. Dzieci naśladują nas także pod tym względem!

Co jakiś czas dziecięce mody na różne zabawki opanowują sklepy z zabawkami. Jeśli jest moda na coś, to oznacza to, że każde dziecko chce to coś mieć. Mając modny gadżet dziecko czuje się częścią swojej małej społeczności. Skoro wszyscy się tym bawią, to chcę i ja.

Większość mody, która dotyczy dziecięcych gadżetów ma swój początek w szkołach. To właśnie w szkole dzieci dowiadują się o różnych, ciekawych zabawkach i grach. Pamiętacie, jakie emocje wzbudzały jeszcze nie tak dawno temu kolorowe gumki, z których powstawały plecione cuda? Albo moda na karty z piłkarzami?

Od kilku tygodni w Wielkiej Brytanii panuje moda na zabawki, które w założeniu miały działać uspokajająco. Chodzi o trójramienne zabawki zwane fidget spinners i fidget cube, czyli kostki z przyciskami, na które zapanowało istne szaleństwo. Wszystkie dzieci chcą je mieć, wszystkie się nimi bawią, a sklepikarze nie nadążają ze sprowadzaniem tych cudowności na magazyn. Dodatkową zachętą do kupna jest oczywiście niska cena, co tylko zachęca do kupna. Przedmioty te kosztują około czterech funtów, ale wczoraj na Stratford w Londynie, w sklepiku przy stacji widziałam te przedmioty sprzedawane nawet za dwa funty!

Fidgets zostały pierwotnie zaprojektowane po to, by pomóc dzieciom w koncentracji. Mają wiele przycisków, którymi możemy bawić się do woli, a fidget spinner możemy w palcach kręcić i rozpędzać. Dorośli również uwielbiają te zabawki, bo pozwalają lepiej skupić się na pracy. Są też doskonałe podczas oglądania filmów trzymających w napięciu, bo zamiast gryźć paznokcie z nerwów wciskamy przyciski lub kręcimy, co w teorii pozwala nam rozładować napięcie. Wiem co mówię, bo sama kupiłam te zabawki synowi i chętnie z nich korzystam, jeśli tylko jest taka możliwość.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy w zeszłym tygodniu syn przyniósł ze szkoły w Londynie list, w którym poinformowano rodziców, że koniec z przynoszeniem tego typu zabawek do szkoły. No, jak to, zapytacie? Przecież miały w teorii pomóc w koncentracji podczas lekcji. No niby tak. Lecz okazało się, że dzieci zaczęły bawić się nimi nagminnie. Wyobrażacie sobie klasę, w której nagle wszystkie dzieci zaczynają wciskać folię bąbelkową? A takie właśnie odgłosy wydaje ta zabawka.  Dzieci zaczęły też wypożyczać za opłatą zabawki między sobą, na przykład pożyczenie kostki podczas przerwy kosztowało dziecko jednego funta. Doszło też do tego, że chłopcy zaczęli podczas przerw urządzać wyścigi w to, kto szybciej rozpędzi swoją zabawkę, lub komu dłużej będzie się kręcić. Z tego zakręcenia dyrekcja postanowiła zabronić przynoszenia ich w ogóle.

A jak było dawniej? Przypomnijmy sobie wszyscy, jak radziliśmy sobie ze stresem? Ano ściskało się tę biedną folię bąbelkową, albo układało się bierki, żeby ćwiczyć opanowanie i spokój. A zamiast kręcić fidgetem wokół palca, obracało się gumką do włosów, albo bransoletką. Jakoś sobie radziliśmy bez nowoczesnej technologii.

No cóż, każde pokolenie ma swoje sposoby.

I na wszystkie zabawki mody mijają. I taki też los czeka te najnowsze. Zobaczymy, jak długo potrwa ich żywot.

 

Małgorzata Mroczkowska

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.