Skip to main content
Porady

Co matka robi, kiedy ma wolną sobotę? Sprząta

 

 

Czy wy też tak macie, czy tylko mnie to dopadło? Co za durna ja! Zamiast korzystać z danej mi chwili wolności, zamiast ogarnąć paznokcie i wziąć się za siebie w końcu, to zaczęłam ogarniać mieszkanie. Bo przecież mieszkanie, to ja!

 

No więc stało się to w ostatnią sobotę. Wszyscy wybyli do kina. Beze mnie, bo mnie kreskówki na dużym ekranie wyjątkowo mało kręcą, niestety. Na szczęście mąż lubi, więc już dawno zostało ustalone, że to on dziatwę zabiera do kina.

Wychowanie

Czy istnieją brzydkie dzieci?

 

Pamiętacie swoje podejście do obcych dzieci, zanim sami zostaliście rodzicami? Ja niestety pamiętam, zwłaszcza jedną sytuację i przysięgam, że najlepiej wyrzuciłabym to z mojej pamięci na zawsze. Ze wstydu….

Zdrowie

Kiedy do logopedy? Obalamy mity.



Rodzice i opiekunowie dzieci często zastanawiają się nad tym, czy ich dziecko rozwija się prawidłowo. W tym celu konsultują się z rodziną, znajomymi mającymi dzieci w podobnym wieku, a czasem szukają odpowiedzi na formach internetowych. 

O ile kwestie związane z rozwojem fizycznym dziecka łatwiej jest zweryfikować, ponieważ wizyty u lekarzy są wpisane w opiekę nad nim, to obszar związany z rozwojem mowy nie jest już taki jednoznaczny. Niestety, większość najczęściej powtarzających się wypowiedzi, to szkodliwe mity.

Zdrowie

Masaż - relaksuje czy uzdrawia?

 

 

W dzisiejszych czasach wielu z nas żyje w ciągłym biegu, nieustannym stresie, jesteśmy zapracowani i nie potrafimy znależć chwili dla siebie.

Po ciężkim dniu chcielibyśmy się zrelaksować. Niestety z czasem jest to niemożliwe ze względu na tryb życia jaki prowadzimy.

Dodatkowo zmagamy sie z problemami zdrowotnymi oraz dolegliwościami, które mogą prowadzić do chorób.

Nasze problemy zdrowotne nawarstwiają się a my nie wiemy jak sobie pomóc.

Co zaskoczyło mnie najbardziej na basenie w UK

Co zaskoczyło mnie najbardziej na basenie w UK

 

Od razu zaznaczmy, że chodzi mi o basen osiedlowy, a właściwie otwarty brodzik dla dzieciaków. Takie baseniki, zwane potocznie paddling pool są bardzo popularne, zwłaszcza latem. Jest co prawda płytki, ale dzięki temu mogą bezpiecznie z niego korzystać nawet małe dzieci. I jest bezpłatny, co nie jest bez znaczenia w drogim Londynie.

Jako, że lato mamy w pełni, postanowiłam zabrać syna nad taki właśnie basenik osiedlowy. Moje dziecko co prawda jest już sporo za duże na takie brodzenie, ale nadal uwielbia pobawić się w wodzie w rozkrzyczanym towarzystwie. Tego dnia było niezwykle upalnie, więc okazja wydawała się nie do odrzucenia.

I kiedy syn pobiegł do wody, a ja usiadłam na trawce w cieniu, dotarła do mnie rzeczywistość tego miejsca. Już poprzedniego lata uwagę moją przykuły matki, które zataczały się wokół basenu odurzone piwem z puszki i myślałam, że nic tego widoku nie przebije. Myliłam się. Oto latem roku 2017 zobaczyłam coś jeszcze bardziej dziwnego! Tym razem była to nie mamuśka, ale dla odmiany tatuś, który wbiegł do basenu tak, jak stał, czyli w sporniach i w trampkach. I myliłby się ten kto myślałby, że ów tatuś rzucił się troskliwie na ratunek dziecku, które zaczęło tonąć. Owszem, rzucił się w kierunku dziecka, które okładało właśnie dmuchanym bananem inne dziecko, jak można się domyślić, jego własne. Ojciec narobił rabanu na cały park, aż ochroniarze wyskoczyli z budki, w której do tej pory grali w karty. Bo dodać należy, że tatuś wskoczył do basenu nie tylko w trampkach, ale również dzierżąc w dłoni puszkę piwa, otwartą puszkę dodajmy i w biegu to piwo rozlewał na boki. I w ten oto sposób osiedlowy basenik nabrał procentów. Ochroniarze, zatrudnieni przez urząd dzielnicy w celu utrzymania porządku w tym miejscu zabrali się szybko do roboty i grzecznie poprosili ojca, żeby natychmiast wyszedł z brodzika. Ojciec, o dziwo posłuchał ich i udał się z powrotem pod drzewko celem dokończenia owej resztki piwa, która mu w tej rozgrzanej słońcem puszce została. Tymczasem dzieci w basenie uspokoiły się, chłopiec z dmuchanym bananem wielkości małego drzewka poszedł do domu z mamą i wszystko wróciło do normy. Chwilowo.

Jakiś kwadrans później nad basen przyszła rodzina z małymi dziećmi. Uwierzycie, co mama tych dzieci miała na nogach? Nie zgadniecie, jestem pewna! Otóż mama, w przeciwieństwie do swoich dzieci, które miały na nogach plastikowe klapki tego dnia założyła wysokie…kalosze. I w tych kaloszach po brodziku za dziećmi chodziła robiąc im non stop zdjęcia swoim telefonem, co by pamiątkę z wakacji miały. Zastanawiałam się nawet, czy owa mama nie założyła tychże kaloszy ze względów bezpieczeństwa. Trzeba bowiem przyznać, że dno baseniku nie było wyłożone kaflami, ale pomalowane śliską, niebieską farbą. Więc może ta mama wcale nie zrobiła tak głupio. Może nawet wyrżnęła w tamtym roku goniąc dziecko na basenie i tego lata postanowiła pójść po rozum do głowy? W każdym razie swoim ekscentrycznym obuwiem w tak upalny dzień wzbudziła zainteresowanie nie tylko moje, ale w ogóle wszystkich zebranych wokół brodzika.

Ledwie oderwałam oczy od matki w kaloszach, przed nosem przeleciało mi coś małego, na oko roczniak z wielką kulą między nogami ocierającą się o chodnik. Tak, tak. Dziecko miało tak mokrą pieluchę jednorazową, że była ona prawdopodobnie cięższa, niż całe dziecko razem wzięte. Dodajmy dla wyjaśnienia, że była to pielucha nie przeznaczona do pływania w basenie. Każda matka wie, jak kończy się próba włożenia dziecka w normalnej, jednorazowej pieluszce do basenu. Pielucha ta pęcznieje w oczach i robi się potwornie ciężka. Zastanawiam się, dlaczego rodzice tego biednego dziecka nie wpadli na pomysł, żeby zdjąć mu tę pieluchę, wyrzucić, a na gołą pupę założyć zwykłe majtki. I wtedy dotarło do mnie, że przecież takie małe dzieci często chodzą bez majtek, tylko w samych pieluchach. Więc, żeby nie gorszyć nikogo woleli  ubrać dziecko w ciężką pieluchę, niż pozwolić mu biegać nago. Następnym razem na pewno nie zrobią już tego błędu i kupią dziecku specjalną pieluchę basenową. Też to swego czasu przerabiałam.

I ostatnia obserwacja z mojego dnia nad basenem. Tym razem bohaterem będzie również tatuś, który wszedł do wody, co prawda bez butów, czyli tak jak trzeba, ale za to jadł był czipsy. No niby nic dziwnego, chociaż jeść w wodzie raczej się nie powinno. I kiedy zjadł już wszystkie, to wyobraźcie sobie, że rzucił tę paczkę po zjedzonych czipsach do wody. Po co? Po to, by jego dziecko się tym śmieciem pobawiło. Przecież to taka fajna zabawa wlewać wodę w tłustą, brudną torebkę, prawda?

I proszę sobie nie myśleć, że ja siedzę, patrzę i krytykuję. Otóż patrzę, obserwuję i opisuję. Ocenę zostawiam wam. W każdym razie był to bardzo pouczający i ciekawy dzień nad wodą w Londynie. Zawsze lubiłam obserwować zwyczaje innych ludzi. I nigdy nie przestają mnie te zwyczaje zadziwiać.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.