Skip to main content
Porady

Nie musimy występować o rezydenturę. Co dalej z przyszłością Europejczyków mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii?

 

Pytania o naszą przyszłość w UK po Brexicie nadal rozpalają dyskusje w nie jednym domu. Czy mamy już pakować walizki, jak sugerują niektórzy? A może po Brexicie nic się nie zmieni? Czy w ogóle do niego ostatecznie dojdzie?

Okazuje się, że w sprawie naszego statusu na Wyspach krąży nadal wiele mitów. Jednym z nich jest obowiązek, czy wręcz nakaz, jak mawiają niektórzy wyrobienia dokumentów potwierdzających nasz pobyt, czyli stała rezydentura.

Rodzinka UK

Polskie play grupy na emigracji: dlaczego warto zabrać na nie dziecko?

 

Małgorzata Mroczkowska

Podczas ostatniej dyskusji na jednej z grup dla polskich mam w Wielkiej Brytanii padło pytanie, czy warto odwiedzać polskie grupy dla dzieci na obczyźnie? Jedna z mam zapytała wprost: a po co? Nie po to wyjechałam z Polski, żeby teraz dzieciaka wychowywać po polsku. Nie zależy mi, by utrwalał polską mowę, wręcz przeciwnie. Niedługo idzie do szkoły i musi uczyć się angielskiego, by potem nie mieć problemów.

Wychowanie

Moje dziecko rozwija się inaczej. Wprowadzenie do pracy z dzieckiem Metodą Krakowską.

Rodzi się dziecko. Ten najcudowniejszy dzień staramy się utrwalić w naszej pamięci i na zdjęciach, do których potem z sentymentem wracamy. Dziecko jest śliczne, pachnące, doskonałe. Rośnie zdrowo, uśmiecha się do mamy, poznaje tatę. Istna bajka. Tak przynajmniej jest w większości przypadków. I nagle przychodzi taki dzień, kiedy czujne oko matki wychwytuje jakąś maleńką różnicę, która po wielogodzinnych przemyśleniach urasta do rozmiarów kuli ziemskiej. Z dzieckiem zaczyna dziać się coś dziwnego.

Wycieczki

Park dinozaurów w Londynie

Co powiecie na wycieczkę krajoznawczą połączoną z odrobiną historii, geologii i biologii? Nie, nie będzie nudno. Dzisiaj zapraszamy Was do krainy dinozaurów. Jeśli jeszcze tam nie byliście, koniecznie wybierzcie się któregoś słonecznego dnia. Dzieci uwielbiają filmy i książki o dinozaurach, a park w Londynie to świetna okazja by zobaczyć jak wyglądały w naturze te olbrzymie zwierzęta.

 

Rodzinka UK

Reemigracja, czyli na Anglii świat się nie kończy.

 

Emocje po Brexicie nie gasną. Polacy, którzy zawsze byli narodem niezwykle mobilnym i elastycznym nie zamierzają się tak łatwo poddawać. Rozwód Wielkiej Bryatnii z Europą co prawda zaskoczył nas, ale wygląda na to, że to nie koniec naszej walki, ale dopiero początek. Czyżbyśmy już myśleli o kolejnym kraju do podbicia?

Co zaskoczyło mnie najbardziej na basenie w UK

Co zaskoczyło mnie najbardziej na basenie w UK

 

Od razu zaznaczmy, że chodzi mi o basen osiedlowy, a właściwie otwarty brodzik dla dzieciaków. Takie baseniki, zwane potocznie paddling pool są bardzo popularne, zwłaszcza latem. Jest co prawda płytki, ale dzięki temu mogą bezpiecznie z niego korzystać nawet małe dzieci. I jest bezpłatny, co nie jest bez znaczenia w drogim Londynie.

Jako, że lato mamy w pełni, postanowiłam zabrać syna nad taki właśnie basenik osiedlowy. Moje dziecko co prawda jest już sporo za duże na takie brodzenie, ale nadal uwielbia pobawić się w wodzie w rozkrzyczanym towarzystwie. Tego dnia było niezwykle upalnie, więc okazja wydawała się nie do odrzucenia.

I kiedy syn pobiegł do wody, a ja usiadłam na trawce w cieniu, dotarła do mnie rzeczywistość tego miejsca. Już poprzedniego lata uwagę moją przykuły matki, które zataczały się wokół basenu odurzone piwem z puszki i myślałam, że nic tego widoku nie przebije. Myliłam się. Oto latem roku 2017 zobaczyłam coś jeszcze bardziej dziwnego! Tym razem była to nie mamuśka, ale dla odmiany tatuś, który wbiegł do basenu tak, jak stał, czyli w sporniach i w trampkach. I myliłby się ten kto myślałby, że ów tatuś rzucił się troskliwie na ratunek dziecku, które zaczęło tonąć. Owszem, rzucił się w kierunku dziecka, które okładało właśnie dmuchanym bananem inne dziecko, jak można się domyślić, jego własne. Ojciec narobił rabanu na cały park, aż ochroniarze wyskoczyli z budki, w której do tej pory grali w karty. Bo dodać należy, że tatuś wskoczył do basenu nie tylko w trampkach, ale również dzierżąc w dłoni puszkę piwa, otwartą puszkę dodajmy i w biegu to piwo rozlewał na boki. I w ten oto sposób osiedlowy basenik nabrał procentów. Ochroniarze, zatrudnieni przez urząd dzielnicy w celu utrzymania porządku w tym miejscu zabrali się szybko do roboty i grzecznie poprosili ojca, żeby natychmiast wyszedł z brodzika. Ojciec, o dziwo posłuchał ich i udał się z powrotem pod drzewko celem dokończenia owej resztki piwa, która mu w tej rozgrzanej słońcem puszce została. Tymczasem dzieci w basenie uspokoiły się, chłopiec z dmuchanym bananem wielkości małego drzewka poszedł do domu z mamą i wszystko wróciło do normy. Chwilowo.

Jakiś kwadrans później nad basen przyszła rodzina z małymi dziećmi. Uwierzycie, co mama tych dzieci miała na nogach? Nie zgadniecie, jestem pewna! Otóż mama, w przeciwieństwie do swoich dzieci, które miały na nogach plastikowe klapki tego dnia założyła wysokie…kalosze. I w tych kaloszach po brodziku za dziećmi chodziła robiąc im non stop zdjęcia swoim telefonem, co by pamiątkę z wakacji miały. Zastanawiałam się nawet, czy owa mama nie założyła tychże kaloszy ze względów bezpieczeństwa. Trzeba bowiem przyznać, że dno baseniku nie było wyłożone kaflami, ale pomalowane śliską, niebieską farbą. Więc może ta mama wcale nie zrobiła tak głupio. Może nawet wyrżnęła w tamtym roku goniąc dziecko na basenie i tego lata postanowiła pójść po rozum do głowy? W każdym razie swoim ekscentrycznym obuwiem w tak upalny dzień wzbudziła zainteresowanie nie tylko moje, ale w ogóle wszystkich zebranych wokół brodzika.

Ledwie oderwałam oczy od matki w kaloszach, przed nosem przeleciało mi coś małego, na oko roczniak z wielką kulą między nogami ocierającą się o chodnik. Tak, tak. Dziecko miało tak mokrą pieluchę jednorazową, że była ona prawdopodobnie cięższa, niż całe dziecko razem wzięte. Dodajmy dla wyjaśnienia, że była to pielucha nie przeznaczona do pływania w basenie. Każda matka wie, jak kończy się próba włożenia dziecka w normalnej, jednorazowej pieluszce do basenu. Pielucha ta pęcznieje w oczach i robi się potwornie ciężka. Zastanawiam się, dlaczego rodzice tego biednego dziecka nie wpadli na pomysł, żeby zdjąć mu tę pieluchę, wyrzucić, a na gołą pupę założyć zwykłe majtki. I wtedy dotarło do mnie, że przecież takie małe dzieci często chodzą bez majtek, tylko w samych pieluchach. Więc, żeby nie gorszyć nikogo woleli  ubrać dziecko w ciężką pieluchę, niż pozwolić mu biegać nago. Następnym razem na pewno nie zrobią już tego błędu i kupią dziecku specjalną pieluchę basenową. Też to swego czasu przerabiałam.

I ostatnia obserwacja z mojego dnia nad basenem. Tym razem bohaterem będzie również tatuś, który wszedł do wody, co prawda bez butów, czyli tak jak trzeba, ale za to jadł był czipsy. No niby nic dziwnego, chociaż jeść w wodzie raczej się nie powinno. I kiedy zjadł już wszystkie, to wyobraźcie sobie, że rzucił tę paczkę po zjedzonych czipsach do wody. Po co? Po to, by jego dziecko się tym śmieciem pobawiło. Przecież to taka fajna zabawa wlewać wodę w tłustą, brudną torebkę, prawda?

I proszę sobie nie myśleć, że ja siedzę, patrzę i krytykuję. Otóż patrzę, obserwuję i opisuję. Ocenę zostawiam wam. W każdym razie był to bardzo pouczający i ciekawy dzień nad wodą w Londynie. Zawsze lubiłam obserwować zwyczaje innych ludzi. I nigdy nie przestają mnie te zwyczaje zadziwiać.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.