Skip to main content
Wycieczki

Polka w Abu Dhabi: moje weekendy

Uwielbiam weekendy, serio po raz pierwszy od zawsze!!!!

Kiedy byliśmy w Londynie, te dwa wolne dni potrafiły dość często przyprawić mnie o ból głowy.  Głównie dlatego, że zostawałam w domu sama z trójką dzieci, Bartek w tym czasie pracował w Walii. Czas zimowy był szczególnym wyzwaniem, bo na dworzu wiadomo jak to w Anglii deszcz w akompaniamencie wiatru, zazwyczaj szalał tak, że nikt nie miał ochoty wystawiać nosa z domu.

Wychowanie

Dlaczego na Zachodzie Europy nie ma bezdomnych psów?

 

Między Polską, a Wielką Brytanią możemy zauważyć wile różnic. Różnimy się nie tylko podejściem do ludzi, ale jak się okazuje nawet do zwierząt. Czy zauważyliście, że w Anglii nie ma wałęsających się po ulicach psów? Podobnie zresztą wygląda sytuacja w innych zachodnich krajach Europy. Dlaczego więc w Polsce nadal widzimy mnóstwo bezdomnych psów, a schroniska pękają w szwach? Jak Brytyjczycy rozwiązali ten problem?

Wychowanie

Jakie regionalne potrawy są tylko w Waszych stronach?

Czy gotujecie w swoich domach tradycyjne potrawy charakterystyczne tylko dla regionu, w którym Was wychowano? Uczycie dzieci tradycyjnego gotowania? Zwłaszcza na emigracji jest to ciekawe wyzwanie, bo łatwo zapomnieć o swoich korzeniach. Oscypki, które pochodzą z Tatr znamy już wszyscy. Ale przecież w Polsce, jak długa i szeroka są jeszcze inne regionalne potrawy, którą nie znają mieszkańcy innej części naszego kraju. Jak U Was się jada, i co jest szczególnego?

Rodzinka UK

Ja emigranci spędzają urlop w Polsce? Najczęściej w urzędach.

 

Właśnie kończą się ferie. W Londynie większość szkół po weekendzie wraca do normalnego trybu. Rodziny emigracyjne żyjące na stałe za granicą wykorzystują ten czas na odwiedzenie rodziny w Polsce. Polskie dzieci są zachwycone, bo jadą do Polski nie tylko, żeby zobaczyć dziadków, ale także… śnieg. A to wielka atrakcja!

A jak ich rodzice spędzają urlop?

Rodzinka UK

Ratunku! Moje dziecko nie chce mówić po polsku.

 

Co zrobić w sytuacji, kiedy nasze dziecko wychowywane w polskiej rodzinie za granicą nie chce mówić w naszym ojczystym języku? Problemy z mówieniem w języku polskim mają najczęściej małe dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z dwujęzycznością.

Wychowanie

Czy małe dziecko poradzi sobie w angielskiej szkole?

 

W Wielkiej Brytanii dzieci idące do szkoły często są bardzo małe, bo zaledwie czteroletnie. Dla polskiego rodzica jest to szokujące, bo przecież w tym wieku w Polsce dzieci spacerują do przedszkola, a nie do szkoły. Jak zatem nie wpadać w panikę i nie zamęczać się pytaniami o to, czy nasz maluch poradzi sobie w szkole? Matki przeraża zwłaszcza informacja o ilości godzin. Faktycznie, szkoła to nie przedszkole i dzieci bez względu na wiek i gotowość spędzają w niej równe 6 godzin. Czy to nie przesada sadzać do ławki takiego szkraba? Okazuje się, że nie.

Dlaczego jesteśmy leniwi, czyli o noworocznych postanowieniach

Dlaczego jesteśmy leniwi, czyli o noworocznych postanowieniach

Wczoraj pierwszy raz w nowym roku poszłam na zumbę. Dlaczego dopiero wczoraj, a nie na przykład już drugiego stycznia? Bo moja grupa z ulubionym instruktorem zaczynała zajęcia właśnie wczoraj. Wiem, że trochę późno, ale lepiej późno niż wcale. No dobrze, ale dlaczego piszę o tej zumbie wczorajszej na mojej siłowni na południu Londynu?

Ano dlatego, że tłum był wielki, o czym uprzedzał nas już na zajęciach grudniowych nasz instruktor. Tak, tak, zapisałam się na zumbę już w listopadzie, bo nie wierzę w noworoczne postanowienia i nie czekałam na styczeń, żeby wziąć się za siebie. Niestety, jak widać większość koleżanek z zumby nadal wierzyło w cud styczniowy i tłumem przybyły na nasze zazwyczaj nie aż tak zatłoczone zajęcia. Dlaczego ludzie nie potrafią dbać o siebie przez cały rok, a robią to tylko w styczniu? Bo są leniwi. Nasz instruktor powiedział, że wszystkie siłownie przeżywają zmasowany atak od stycznia i ten atak trwa co najwyżej do połowy lutego. Potem wszystko wraca no rutyny. Ci co zapisali się w styczniu raczej już sobie odpuszczają, a ci co chodzili od dawna przychodzą regularnie. Tak jak bywają niedzielni kierowcy na drogach, tak w siłowniach ich odpowiednikiem są styczniowi sportowcy. Bo tylko na jeden miesiąc w roku wystarcza im samozaparcia w dążeniu do ideału. 

Jak już powiedziałam, nie wierzę w noworoczne postanowienia, ale przyznaję, dopiero od niedawna. Kilka miesięcy temu koleżanka zaraziła mnie grupą wspierającą odchudzanie, Slimming World, o którym już kiedyś tu pisałam. Udało mi się zrzucić całe pięć kilo, także dalsza walka przede mną. 

Nigdy nie lubiłam ćwiczeń fizycznych i zawsze kojarzyły mi się z katorgą i czymś, czego nie lubię. I pomimo, że zarówno mąż, jak i starsza córka chodzą regularnie na siłownię, i to od lat, to ja jednak unikałam tego przybytku jak ognia. Co się wiec zmieniło, że na jesieni zeszłego roku postanowiłam zapisać się na zumbę i zaczęłam biegać? Zdecydował przypadek. Otóż pewnego wieczoru zasiadłam z kubkiem herbaty przed telewizorem i przypadkowo zobaczyłam program na BBC o starzejącym się organizmie człowieka. Lekarze występujący w tym programie wcale nie mówili o operacjach plastycznych jako metodzie powstrzymania starości, ale o ruchu fizycznym. Pokazywali jakie spustoszenie czyni zwłaszcza w ciele kobiety osteoporoza, która rozwija się dwa razy szybciej jeśli kobieta nie uprawia żadnego sportu. Jakby tego było mało zrobili eksperyment na wyznaczonej grupie kobiet: część z nich jeździła regularnie na rowerze, część biegała, część chodziła na zumbę, a cześć nie robiła nic. Nie muszę chyba dodawać, że do zeszłego listopada zaliczałam się do tej ostatniej grupy. Po odpowiednim czasie wszystkie grupy kobiet przebadano i okazało się, że u tych, które nic nie robiły kości osłabiły się o znaczny procent, a u tych, które ćwiczyły kościec nie tylko się wzmocnił, ale nawet w niektórych przypadkach odbudował. Najlepsze wyniki osiągnęły panie ćwiczące zumbę. I to mnie przekonało ostatecznie. Pomyślałam, że nie ma na co czekać, trzeba brać się za siebie, zwłaszcza, że wszyscy się przecież starzejemy. I tak, tydzień po tygodniu zaczęłam odwiedzać siłownię. Początkowo sama nie wierzyłam, że długo tam wytrzymam, że pewnie najdalej po miesiącu mi przejdzie. Ku mojemu własnemu zaskoczeniu nie przeszło mi!

Co więcej, polubiłam te moje wyjścia, ten czas tylko dla mnie, bez domowego zgiełku i rozgardiaszu.

Poza tym moje regularne ćwiczenia są też w jakiś tam sposób dobrym przykładem dla moich dzieci i jako rodzic nie mogę zapominać, że mam wpływ na ich wychowanie.

Dlatego jeśli chodzi o moje postanowienia noworoczne, to jeśli już musiałabym je podejmować, to życzyłabym sobie i nam wszystkim mniej lenistwa w życiu i więcej aktywności. Nie tylko nam tego życzę, ale również naszym dzieciom, które jak pokazują badania robią się coraz grubsze i coraz mniej ćwiczą. A brzuchy rosną, i te duże, i te całkiem małe.

Dlatego w nowym roku, 2019 mam nadzieję znaleźć nowe koleżanki w mojej grupie aerobikowej, dlaczego nie? 

Do zobaczenia na siłowni!

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.