Skip to main content
Rodzinka UK

Czym różni się polski występ pantomimy od brytyjskiej?

 

Jakiś czas temu, kiedy nasze dzieci były jeszcze całkiem małe, mąż postanowił zabrać je w niedzielę do teatru. Kupił bilety i pojechał z nimi na niedzielne przedstawienie na północy Londynu. Kiedy wrócili, zapytałam czy im się podobało. Dzieci były zachwycone. A mąż? A mąż stwierdził, że był bardzo zaskoczony, że na tej pantomimie nie dość, że mówili to jeszcze śpiewali! No to jak to w końcu jest z tą brytyjską pantomimą dla dzieci?

 

Rodzinka UK

Internetowa szkoła języka polskiego w UK

Jaką jesteś mamą? Zaradną, przykładną, wyluzowaną, ambitną? Złych nie ma, bo wszystkie chcemy jak najlepiej dla swoich dzieci J.

 

Jestem matką Polką, mieszkam w Anglii i chcę aby moje dzieci miały jak najlepiej w życiu.

Kultura

Andrzejki, czyli dlaczego w zapomnienie odchodzą dawne zwyczaje i zabawy Polaków?

 

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego Polacy tak hucznie przejęli zwyczaje Halloweenowe, a tak szybko zapominają o naszych tradycyjnych, równie kolorowych tradycjach? Dlaczego kopiujemy innych?

Wróżby andrzejkowe to stara polska tradycja, która wydaje mi się odchodzi powoli w zapomnienie. Dlatego tym bardziej powinnismy o tym zwyczaju mówić, bo być może za kilka lat nikt już nie będzie o nim pamiętał.

I zanim zaczniemy zbierać cukierki w kolejny Halloween, sięgnijmy pamięcią do naszych zwyczajów.

Do kobiety, z chustką wetkniętą w usta, którą widziałam dzisiaj w sklepie

Do kobiety, z chustką wetkniętą w usta, którą widziałam dzisiaj w sklepie

 

Małgorzata Mroczkowska

 

To był zwyczajny dzień. Pojechałam na zakupy, zaparkowałam samochód i weszłam do sklepu. Już od drzwi przywitał mnie jakiś dziwny dźwięk, ludzki, ale dziwny. Zanim zdążyłam rozejrzeć się po sklepie, obok mnie stanęła jakaś matka z wózkiem, w którym siedziało małe dziecko. Pomyślałam wtedy, jakże fajnie jest być w takim wieku, w którym można sobie bezkarnie pokrzyczeć i powydawać różne dziwne dźwięki. I nikogo to w dodatku nie dziwi. Przecież taki maluch będzie miał przed sobą jeszcze kilak długich lat na to, by nauczyć się zasad poprawnego zachowania społecznego. Podeszłam do półki z sukienkami i zaczęłam je oglądać, a w tym czasie kobieta z dzieckiem opuściła sklep.

I wtedy usłyszałam ten dziwny dźwięk ponownie.

Teraz byłam pewna, że to nie było tamto dziecko. Takie wycie może wydawać z siebie tylko człowiek dorosły. Dyskretnie rozejrzałam się po sklepie, pewnie nie powinnam tego robić, ale co począć, kiedy ciekawość zwykła mnie zżerała.

Po chwili, przy dziale z apaszkami zobaczyłam ją.

Kobieta była w nieokreślonym wieku, ani stara, ani młoda. Jej twarz wykrzywiona była w nienaturalnej pozie, a ręce chwiały się rozdygotane. Miałam wrażenie, że cała trzymała się półki z apaszkami, jakby chciała się za nią schować. Szybko odwróciłam od niej głowę, bo uczono mnie przecież, że nie należy się gapić na osoby upośledzone, że to nieładnie, zresztą tego samego uczę moje dzieci. Kątem oka dostrzegłam starszą panią, która była jej opiekunką, być może jej matką. Kobieta ta podeszła do niej i zapytała, czy na pewno chce apaszkę w tak jaskrawych kolorach. Dopiero wtedy zauważyłam, że w zaciśniętej dłoni trzymała jasno-niebieską chustkę. Niestety, nie potrafiła jej odpowiedzieć, tylko zaczęła wyć. Najpierw cicho, a potem coraz głośniej. Widać było, że opiekunka była nieco zażenowana jej zachowaniem, podobnie jak reszta klientów w sklepie, chociaż nikt nie dał po sobie niczego poznać. Po prostu wszyscy robiliśmy dalej swoje zakupy i każdy starał się przynajmniej nie zwracać na tę kobietę uwagi. I wtedy zrobiła coś niezwykłego.

Szybkim ruchem ręki, tę jaskrawą apaszkę, którą wcześniej sobie wybrała wcisnęła sobie do ust. Miała w tym cel, o którym dobrze wiedziała jej opiekunka. Okazało się, że włożenie apaszki do ust spowodowało ustanie wycia. Przestała wydawać z siebie dźwięki i teraz, w ciszy wyglądała, jakby to powiedzieć, bardziej „normalnie”.

Nie byłam w stanie patrzeć na nią dłużej, choć przysięgam, że miałam ochotę podejść do niej, objąć ramieniem i powiedzieć tak zwyczajnie, po ludzku, „Nie przejmuj się tymi dźwiękami, które wydajesz. To jest twój sposób na komunikację z nami, i ja to rozumiem. A w tej apaszce na pewno będziesz wyglądać cudnie!”.

Chciałam jej to powiedzieć. Ale nie powiedziałam. Nie mogłam, bo tak mnie wychowano, że należy odwrócić głowę, że należy wyjść ze sklepu, że nie trzeba robić sensacji, że najlepiej się zamknąć.

Pomyślałam sobie, że ja też nie raz w życiu mam takie sytuacje, kiedy wydaje mi się, że dam rady zapanować nad nerwami, że za chwilę powiem komuś coś brzydkiego. I wtedy też przydałby mi się taki sposób z apaszką, który jak widać skutecznie zastosowała tamta kobieta. Są takie dni, kiedy ja także chciałabym zatkać sobie usta chustką.

Wracając do domu miałam to szczęście, że nie tylko nie stałam w korku, ale miałam przez całą drogę zielone światła. Cieszyłam się tym, bo przecież nie każdy ma tyle szczęścia, większości z nas, mnie zresztą również co chwilę życie zapala czerwone światło stop. Tamta kobieta w sklepie pokazała mi inną stronę życia, o której tak często zapominamy w codziennej gonitwie. Czasem warto zatrzymać się, by docenić to, co się ma. Bez tego wiecznego narzekania, że inni mają lepiej, łatwiej.  Ja nie mam domu z ogrodem, o jakim marzę. Tamta kobieta nie jest w stanie nawet powiedzieć, że jest jej źle. Jej komunikacja jest bardzo ograniczona, choć umysłowo na pewno w niczym nam nie ustępuje. Jednak nieskoordynowane ruchy ciała i brak mowy spowodował, że społeczeństwo pojmuje ją jak kogoś, kto nic nie rozumie, do kogo nic nie dociera. A przecież fakt, że zatkała sobie usta apaszką pokazuje jasno, że ona doskonale wie, co się dzieje wokół, że jej wycie przeszkadza innym, że w miejscach publicznych najlepiej zachowywać się cicho. Ktoś nauczył ją, jak sobie z tym radzić, a może sama doszła do takiego wniosku?

Cały czas uczymy się innych ludzi, poznajemy ich i nadal nic nie wiemy. Jeśli oglądaliście film z Dawidem Ogrodnikiem, pt. „Chce się żyć”, w którym gra niepełnosprawnego chłopaka, to wiecie, o czym mówię. Tak łatwo skrzywdzić oceną drugiego człowieka, tak łatwo wydać o nim krzywdzącą opinię.

I jeszcze jedno przyszło mi do głowy po spotkaniu z tamtą kobietą. Nie umiemy rozmawiać z ludźmi, którzy są inni od nas. Nie wiemy, jak mamy się zachować.

A przecież to są tacy sami ludzie jak my. I podobnie jak my mają uczucia.

 

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.