Skip to main content
Porady

Co matka robi, kiedy ma wolną sobotę? Sprząta

 

 

Czy wy też tak macie, czy tylko mnie to dopadło? Co za durna ja! Zamiast korzystać z danej mi chwili wolności, zamiast ogarnąć paznokcie i wziąć się za siebie w końcu, to zaczęłam ogarniać mieszkanie. Bo przecież mieszkanie, to ja!

 

No więc stało się to w ostatnią sobotę. Wszyscy wybyli do kina. Beze mnie, bo mnie kreskówki na dużym ekranie wyjątkowo mało kręcą, niestety. Na szczęście mąż lubi, więc już dawno zostało ustalone, że to on dziatwę zabiera do kina.

Wychowanie

Czy istnieją brzydkie dzieci?

 

Pamiętacie swoje podejście do obcych dzieci, zanim sami zostaliście rodzicami? Ja niestety pamiętam, zwłaszcza jedną sytuację i przysięgam, że najlepiej wyrzuciłabym to z mojej pamięci na zawsze. Ze wstydu….

Zdrowie

Kiedy do logopedy? Obalamy mity.



Rodzice i opiekunowie dzieci często zastanawiają się nad tym, czy ich dziecko rozwija się prawidłowo. W tym celu konsultują się z rodziną, znajomymi mającymi dzieci w podobnym wieku, a czasem szukają odpowiedzi na formach internetowych. 

O ile kwestie związane z rozwojem fizycznym dziecka łatwiej jest zweryfikować, ponieważ wizyty u lekarzy są wpisane w opiekę nad nim, to obszar związany z rozwojem mowy nie jest już taki jednoznaczny. Niestety, większość najczęściej powtarzających się wypowiedzi, to szkodliwe mity.

Dresiara, czy modelka: jaką matką jesteś?   

Dresiara, czy modelka: jaką matką jesteś?  

 

To był taki piękny dzień. Naprawdę świeciło słońce, a jak dobrze wiecie każdy słoneczny dzień na Wyspach jest małym cudem, który należy odpowiednio docenić. I tak właśnie miałam zamiar zrobić. Ubrałam mojego synka w kurtkę, do wózka zapakowałam picie i drobne przekąski i tak „wyszykowani” wyruszyliśmy na nasz codzienny spacerek. A, żeby sobie i dziecku umilić ten dzień wybraliśmy się na inny niż zazwyczaj plac zabaw, który jest co prawda położony nieco dalej niż nasz osiedlowy, ale za to mają tam budkę z gorącą herbatą.

Dojście na miejsce zajęło nam dobre dwadzieścia minut, ale co tam! Słońce przecież grzało i nic, podkreślam nic nie zapowiadało burzy. Na miejscu mój syn rzucił się na wszystko, co uwielbia, czyli na huśtawki i zjeżdżalnie. A ja, jak każda matka biegałam za nim, huśtałam i łapałam z otwartymi rękami, kiedy zjeżdżał na pupie na ziemię. Było wesoło i przyjemnie. Do czasu. Ponieważ tak słoneczna pogoda zmęczyła i mojego synka, i mnie, wsadziłam go w spacerówkę i podjechałam pod budkę w celu zakupienia sobie kawusi. A co tam, przy tak pięknej pogodzie można się nieco dopieścić, pomyślałam. Nim zdążyłam dojechać do tej budki, syn już drzemał. Nie przeszkadzało mi to jednak w niczym, tym lepiej, pomyślałam. Nie będzie mi przynajmniej nikt przeszkadzał w delektowaniu się kawą z papierowego kubka.

Podeszłam do okienka i zamówiłam co chciałam, czyli latte bez cukru. Kątem oka dostrzegłam dwie mamy, które podobnie jak ja podjechały ze swoimi wózkami również do kofeinowego wodopoju. Usłyszawszy polską mowę, jaką posługiwały się owe mamusie tym bardziej, jakby z naturalnej ciekawości odwróciłam dyskretnie głowę w ich stronę. Przyznam, że byłam ciekawa, czy nie jest to może jakaś moja znajoma z osiedla, albo z klubu dla maluchów, do którego czasem chodzę. Nim jednak zdążyłam bliżej się im przyjrzeć, usłyszałam zdanie, które mnie zmroziło.

- No popatrz, jak się te Angielki ubierają – powiedziała jedna z nich – Latają w tych dresach od rana do nocy, zamiast ubrać się jak kobieta.

- Faktycznie! – dodała druga – One pewnie w tych dresach też śpią.

Z niepokojem stwierdziłam, że wokół mnie nie było żadnej innej mamy. Byłam tylko ja jedna. Nie jestem i nigdy nie byłam, co prawda Angielką, o czym one nie miały pojęcia, bo słyszały jak zamawiałam kawę w języku angielskim i pewnie do głowy im nie przyszło, że też jestem Polką.

No i najważniejsze: byłam w dresach! Popełniłam największy grzech ever, o czym właśnie się dowiedziałam dzięki moim rodaczkom.

Wolnym krokiem odeszłam od budki i dopiero znalazłszy się w bezpiecznej od nich odległości, odwróciłam się dyskretnie, bo ciekawość mnie zżerała, jak też owe modnisie ubrały się na plac zabaw. Widok ten omal nie powalił mnie na kolana. Dziewczyny te wyszykowane były jak na dyskotekę, a nie do piaskownicy. Na nogach szpileczki i mini spódniczki tak obcisłe, że ja nie wiem, jak one miały zamiar po tym placu biegać za dziećmi. A może one wcale nie miały zamiaru za nimi biegać? Może to było bardziej spotkanie mam, niż dzieci?

Pojęcia nie mam, bo zwiałam stamtąd do domu najszybciej, jak umiałam. Przyznaję, poczułam się strasznie głupio słysząc fragment ich rozmowy, ale chyba trochę racji jednak miały. Ja też, przez to siedzenie w domu wpuściłam się w ten dresowy kanał. Wygodne i lekko rozciągnięte na kolanach spodnie stały się moim nowym mundurkiem, takim samym jak dla mojego męża wychodzącego co rano do pracy garnitur. Przykleiłam się do tego dresu z wygody najwyraźniej. Oczywiście prałam go regularnie, nie jestem jakąś fleją, ale może faktycznie za często w nim latam tu i tam? Może czas zmienić nawyki i zacząć ubierać się jak…kobieta. No przecież kiedyś nią byłam! Zanim zostałam matką, byłam kobietą, i to prawdziwą, taką z kolczykami i w spódnicy. Może nie miniówce, jak te spod budki z kawą, ale nawet w sukienkach chodziłam. Tak, to były piękne czasy.

Postanowiłam, że co prawda moich dresów póki co nie dam nikomu wyrzucić, bo są jednak najlepsze do biegania za synkiem po placach zabaw i żadna spódniczka mi tego nie zastąpi, ale też doszłam do wniosku, że czas odświeżyć moją szafę. I następnym razem pójdę na plac zabaw w dżinsach, a nie w dresach. Moją przemianę trzeba w końcu od czegoś zacząć. Nie od razu Kraków zbudowano.

A tymczasem wskakują w moje ukochane dresy, bo czas odkurzyć dywan.

 

Normal 0 false false false CS JA X-NONE /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:"Table Normal"; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:Cambria; mso-ascii-font-family:Cambria; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-hansi-font-family:Cambria; mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.