Skip to main content
Porady

Teściowa, czyli matka mojego faceta

 

 

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego to właśnie o teściowej jak z koszmaru krąży tyle kawałów? Czym sobie na to zasłużyły? No i najważniejsze pytanie: jaką masz teściową?

Teściowa, jak wiadomo jest matką naszego męża. A co za tym idzie jest ona również babcią naszych dzieci. To znaczy jedną z babć, bo drugą babcią jest nasza mama. O ile do rad naszej rodzonej matki zdążyłyśmy się już jako tako przyzwyczaić, o tyle porady od teściowej nie zawsze przyjmujemy z uśmiechem na ustach.

Wychowanie

Poranne zrywanie się do szkoły: jak ogarnąć rutynę?

 

Małgorzata Mroczkowska

Koszmar każdego rodzica nadchodzi wraz z końcem wakacji: powrót do porannego wstawania, wyścigi rodzeństwa do toalety i pakowanie w biegu drugiego śniadania do tornistrów. Jak nie oszaleć w tym zabieganiu? Jak odnaleźć spokój podczas codziennych obowiązków, których nikt przecież za nas nie wykona? Dziś nasze sposoby.

Zdrowie

Pomocy! Moje dziecko ciągle choruje

„Pomocy! Już nie wiem, co robić. Mój syn ma cztery latka i ciągle choruje. Odkąd poszedł do Reception class jest jeszcze gorzej niż w przedszkolu. Wcześniej też miał słabą odporność i łapał każdy katar od innych dzieci, ale przedszkole to jednak nie szkoła. Zostawałam z nim w domu, bo myślałam, że musi się wychorować i nabrać odporności. I faktycznie to działało, ale tylko chwilowo. Aż do złapania kolejnej choroby. Ręce opadają. Najgorzej, że w szkole do której zaczął chodzić od września nie ma żartów z pozostawianiem go w domu, kiedy jest chory.

Zdrowie

Z dzieckiem do dentysty na wyspach: czy warto korzystać z  państwowej służby zdrowia NHS?

Z państwową służbą zdrowia jest jak z dietą: są jej zwolennicy i przeciwnicy. Polskie rodziny mieszkające w Wielkiej Brytanii zdecydowanie wolą korzystać z usług polskich prywatnych klinik niż iść do dentysty państwowego. Dzieje się tak głównie z powodu bariery językowej, która skutecznie kieruje nas do gabinetu prowadzonego, co prawda nad Tamizą ale w języku znad Wisły. Trudno się dziwić takiej postawie, bo czy człowiek z bólem zęba jest w stanie logicznie wytłumaczyć w obcym języku, co mu dolega i do tego zrozumieć, co się do niego mówi?

Huragan Ofelia czyli Polaku, ucz się języków obcych

Huragan Ofelia czyli Polaku, ucz się języków obcych

 

 

Wczorajsze czerwone słońce, które zaświeciło nad Wielką Brytanią dało mi wiele do myślenia. I wcale nie chodzi o apokalipsę, o jakiej większość z nas pisała na Facebooku. Co do huraganu Ofelia, bo tak się nazywało to zjawisko atmosferyczne mam całkiem inne przemyślenia. Chodzi o to, co zwykle: Polaku, ucz się języków obcych.

Niebo zamiast niebieskiego było żółte, a słońce zrobiło się czerwone. Ludzie byli przerażeni. No bo przyznacie, że nie jest to zwyczajne zjawisko atmosferyczne, i co bardziej wrażliwi zaczęli przewidywać rychły koniec świata. Ci co mają Facebooka zaczęli pisać na różnych grupach, że to koniec, że żółć zalewa świat i dalej w tym stylu. A przecież chodziło o piasek, który znad Sahary przywiał huragan Ofelia. No, ale skąd mieli to wiedzieć Polacy mieszkający na Wyspach? No chyba nie z Facebooka, choć, jak się okazało, to właśnie tam szukali odpowiedzi na to pytanie.

Jedna z osób wkleiła na polskiej grupie Polaków mieszkających w UK zdjęcie czerwonego słońca i zadała pytanie: „Co to jest i czy się bać?”. Ktoś dowcipny skomentował natychmiast, że można się pakować, bo to Brexit właśnie się zaczął. Żarty żartami, ale wniosek nasuwa się jeden: Polacy nie czytają wiadomości po angielsku, nie oglądają angielskich wiadomości bo…nie znają języka. Oglądając tylko polskie wiadomości, słuchając polskiego radia z Polski nie mogli znaleźć odpowiedzi na pytanie: co z tym słońcem? Bo nad Polską świeciło normalnie, a to zjawisko atmosferyczne dotyczyło tylko UK i Irlandii. I zanim polskie portale zaczęły pisać o huraganie i piaskach znad Sahary nad Wielką Brytanią, to trochę czasu minęło.

Polacy, którzy znają język angielski i czytają lokalne wiadomości brytyjskie wiedzieli od samego rana, co się szykuje. I czy tak nie jest łatwiej, drodzy rodacy? Czy nie lepiej wiedzieć, co się dzieje wokół nas i mieć świadomość wszystkiego? Dlaczego my się zapieramy przed tym językiem? Dlaczego boimy się zapisać na kurs i nauczyć się chociaż podstaw, które pozwolą nam zrozumieć wiadomości, albo chociaż panią, która coś do nas mówi w angielskim supermarkecie?

Przysięgam, że nie rozumiem, dlaczego tak wielu z nas pomimo, że żyje tu od lat i ich dzieci się tutaj urodziły, to nadal rękoma i nogami zapierają się przed mówieniem po angielsku. A przecież nie ma się czego bać!

I niech huragan Ofelia da wszystkim nam do myślenia. Nie da się żyć w UK oglądając polskie wiadomości. Bo polskie wiadomości dotyczą Polski, a my mieszkając stale za granicą potrzebujemy wiedzieć, co dzieje się wokół nas, na naszej ulicy i w mieście, w którym nasze dzieci chodzą do szkoły. To jest ważne i bardzo potrzebne.

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.