Skip to main content
Rodzinka UK

Wakacje w Polsce najlepsze pod słońcem

 

Zwykle o tej porze roku Facebook zapełnia się zdjęciami znajomych wyruszających w długą podróż do Polski. W Wielkiej Brytanii rok szkolny trwa do 21 lipca i dopiero w drugiej połowie tego miesiąca dzieci mogą jechać na wakacje.

Od lat obserwuję życie Polonii na Wyspach. I od lat dochodzę do tego samego wniosku: wszyscy Polacy to jedna rodzina. A rodzina, jak wiadomo trzyma się razem. Możemy żyć na drugim końcu świata, możemy zarabiać tam duże, albo małe pieniądze, ale i tak najlepiej czujemy się w swoim kraju.

Rodzinka UK

Prezenty dla nauczycieli na koniec roku

 

 

Stara to i piękna tradycja, nie tylko w narodzie polskim, ale i w brytyjskim, że na koniec roku wypada nauczycielom i ich asystentom podziękować za cały rok ciężkiej pracy. Nie zapominajmy, że przecież pracowali z naszymi dziećmi i sami wiemy najlepiej, że nie jest to zadanie ani łatwe, ani przyjemne. Co dać nauczycielowi na koniec roku?

Pytanie to nurtuje każdego rodzica. W Polsce, przynajmniej za moich czasów szkolnych nauczycielom kupowało się kwiaty. Nikt wtedy nie dawał kartek, ani prezentów. Czasy jednak się zmieniły.

Zdrowie

Jak walczyć z nawykowym zaciskaniem zębów powodowanym stresem?

Jak walczyć z zaciskaniem zębów powodowanym nerwami? Dlaczego rodzice nadal straszą dzieci dentystą? Co, jeśli dziecko nie wypluwa pasty podczas płukania? Na koniec filmu krótka prezentacja urządzenia mającego pomóc w walce z nawykowym zaciskaniem zębów. O tych i innych problemach rozmawiałam wczoraj ze stomatologiem z Top Medical Clinic. Zapraszam na krótki film: https://www.youtube.com/watch?v=2Zw0HTLblRY

 

Zdrowie

Uwaga na kleszcze, które są groźne również w Wielkiej Brytanii

 

W okresie letnim spędzamy dużo czasu na świeżym powietrzu. Wiele z naszych pociech uwielbia spacery po parku lub lesie, pikniki na polanie, czy wspinaczkę po drzewach. Letnie wakacje to okres wyjazdów nad jezioro, w góry, czy pod namiot. Warto jednak pamiętać, by w czasie podróży badać swoje ciało pod kątem obecności kleszczy.

 

Emigracja i nauka języka obcego

Emigracja i nauka języka obcego

 

 

 W zeszłym tygodniu spotkałam się ze znajomą Polką, która tak jak ja mieszka od lat w Londynie. W przerwie między zakupami ubraniowymi dla naszych dzieci, na które się umówiłyśmy usiadłyśmy w kawiarni na szybką kawę.

- Wiesz, miałam takie noworoczne postanowienie – powiedziała wsypując cukier do papierowego kubka.

- Jakie?

- Żeby wreszcie nauczyć się tego angielskiego.

- I co? – zapytałam.

- No właśnie nic – wzruszyła ramionami – Skończyło się jak zwykle tylko na dobrych chęciach.

Znajoma zamieszała kawę plastikową łyżeczką.

- A tak strasznie chciałam, żeby tym razem się udało – stwierdziła ze smutkiem.

- Ale przecież ty mówisz po angielsku!

- Nie pocieszaj mnie. Już ja dobrze wiem, jak znam ten język. Owszem, dogadam się. Rozumiem nawet co do mnie mówią w sklepie, ale kiedy przychodzi do mówienia, to jakaś gula rośnie mi w gardle. No sama powiedz, czy to jest normalne, żeby po tylu latach mieszkania tutaj mieć takie problemy? Przecież ja już powinnam mówić płynnie po angielsku, przynajmniej tak uważa połowa mojej rodziny w Polsce. A tylko ja sama wiem, jaka jest prawda. Siedząc w domu z dziećmi nie mam nawet okazji, żeby się tego języka nauczyć, i żeby go używać. W domu rozmawiamy po polsku, telewizję też mamy polską. No i jeszcze odkąd robię zakupy w polskim sklepie, to nawet możliwość zamienienia dwóch zdań z panią siedząca na kasie w angielskim supermarkecie ograniczyłam do minimum.

Rozmowa z moją znajomą dała mi dużo do myślenia.

Bo przecież w podobnej sytuacji znajduje się bardzo wielu Polaków, a zwłaszcza kobiet, które wychowując dzieci w domu faktycznie mają niewiele okazji do używania języka obcego. Bardzo trudno jest zmienić nawyki. Każdy z nas szybko przyzwyczaja się do takiego modelu życia, jaki jest dla niego najwygodniejszy. A polskim mamom mieszkającym w Wielkiej Brytanii najwygodniej jest robić zakupy w polskim sklepie, spotykać się na placu zabaw z innymi mamusiami z Polski, a wieczorem usiąść przed telewizorem i obejrzeć serial, również w języku polskim. Gdzie tutaj jest możliwość porozmawiania w języku angielskim?

W lepszej sytuacji są oczywiście te kobiety, które mają za mężów Anglików, ale one zwykle znały już ten język zanim poznały kandydata na męża. Jakoś przecież trzeba było się dogadać. W przypadku pełnych rodzin polskich sytuacja nieco się komplikuje.

A przecież brak znajomości języka ogranicza nas prawie tak samo jak brak języka w ogóle. Nie znając angielskiego, nie uczestniczymy w życiu miejscowym, nie oglądamy wiadomości, nie czytamy gazet, ani książek w obcym języku. Ktoś powie, że te same wiadomości może sobie obejrzeć w polskiej telewizji i wyjdzie na to samo. Niby tak, ale polskie wiadomości są nagrywane z polskiej perspektywy. Trudno szukać w nich lokalnych informacji o tym, co dzieje się w naszym miasteczku, czy dzielnicy na wyspach. Czy już sam ten fakt nie ogranicza naszej świadomości? Co wiemy o miejscu, w którym przyszło nam teraz żyć? I nie chodzi tu o wiadomości wyniesione ze szkoły na temat Wielkiej Brytanii, ale o sprawy dnia codziennego, typu kto jest przedstawicielem naszych władz lokalnych, gdzie jest osiedlowy klub kobiet, w którym można uzyskać pomoc, w razie potrzeby?

Nie znając języka nigdy nie będziemy czuły się pewnie ani w przychodni zdrowia, ani w bibliotece. Mało tego, będziemy skazane na korzystanie wyłącznie z polskich placówek, typu polski dentysta, czy lekarz. A trzeba dodać, że korzystanie z nich jest bardzo kosztowne. Moja znajoma zresztą, ta która nadal walczy z nauką angielskiego powiedziała, że ona swoje dzieci nawet szczepi w polskiej klinice i nigdy nie korzysta z angielskiej przychodni. Stać ją, oczywiście, że ją na to stać. Nie ma zresztą innego wyjścia. Paradoksalnie choć przychodnia angielska jest darmowa, nie stać jej na nią. Bo tam trzeba w okienku powiedzieć pani rejestratorce z czym się przyszło, nie mówiąc już o umówieniu wizyty wcześniej przez telefon. Te proste czynności, jak widać przerosły ją, chociaż przecież nie jest ułomna, a powiedziałabym nawet, że jest bardzo inteligentna.

Nasuwa się zatem jeden wniosek: Nie opłaca się na dłuższą metę nie znać angielskiego. Prędzej, czy później każda z takich osób przekona się o tym na własnej skórze. I zamiast biadolić i robić kolejne noworoczne postanowienia bez pokrycia, lepiej znaleźć w swojej okolicy szkołę dla dorosłych (community college) i zapisać się na wieczorowe kursy językowe. Jeśli mamy dzieci w wieku szkolnym, idealnym rozwiązaniem będą kursy prowadzone w godzinach porannych, kiedy nasi mali uczniowie są w tym czasie na lekcjach. Nie ma na co dłużej czekać. Do dzieła!

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.