Skip to main content
Kultura

„Ach śpij kochanie” Krzysztofa Lange już wkrótce w Wielkiej Brytanii

Trzeciego listopada do kin w Wielkiej Brytanii trafi film Krzysztofa Lang „Ach śpij kochanie” w którym Andrzej Chyra wciela się w postać Władysława Mazurkiewicza zwanego Pięknym Władkiem. To król życia, zamożny kobieciarz, szanowany obywatel, ale także człowiek o zaskakujących powiązaniach, hipnotycznym uroku i niejasnej przeszłości.

Rodzinka UK

Huragan Ofelia czyli Polaku, ucz się języków obcych

 

 

Wczorajsze czerwone słońce, które zaświeciło nad Wielką Brytanią dało mi wiele do myślenia. I wcale nie chodzi o apokalipsę, o jakiej większość z nas pisała na Facebooku. Co do huraganu Ofelia, bo tak się nazywało to zjawisko atmosferyczne mam całkiem inne przemyślenia. Chodzi o to, co zwykle: Polaku, ucz się języków obcych.

Zdrowie

Chrapanie: uciążliwa i niebezpieczna przypadłość

 

Według danych statystycznych, chrapanie dotyczy obecnie około 40 proc. kobiet i nawet 80 proc. mężczyzn. Choć chrapanie bywa różne – od delikatnych cichych dźwięków, które ustają przy zmianie ułożenia ciała do tych bardzo głośnych, powodujących przebudzenie samego chrapiącego bądź jego partnera.

Czym jest chrapanie i co je powoduje?

Wychowanie

Jak wychować dziecko na egoistę. List do redakcji

 

Piszę do Was, bo jestem już kompletnie załamana. Czym? Własnym dzieckiem. I aż uwierzyć w to nie mogę, że sama sobie taki kwiatek wyhodowałam.

Moja córka jest w trudnym wieku. Ma szesnaście lat. Mieszka ze mną w Londynie i z moim partnerem. Ze swoim biologicznym ojcem nie ma kontaktu. To nie jest łatwa sytuacja dla nikogo, ani dla niej, ani dla nas. Ale to jest moje jedyne dziecko i chcę dla niej jak najlepiej.

Zdrowie

Dlaczego partner nie ma ochoty na seks?

 

W wielu gabinetach specjaliści, którzy pracują z parami spotykają się z problemem obniżonego pożądania seksualnego. Pary mające ten problem nie wiedzą, jak sobie z nim radzić. U jednych prowadzi to do konfliktów, które mogą nie tylko zablokować osoby z tym problemem, ale też oddalić obydwie osoby w związku. Jeżeli problem pojawia się po stronie męskiej, kobiety zastanawiają się, dlaczego tak jest.

O chorowaniu rodzinnym jesienią, czyli kto dziś stawia… bańki?

O chorowaniu rodzinnym jesienią, czyli kto dziś jeszcze stawia… bańki?

W zeszłym tygodniu przez naszą rodzinę przeszedł istny tajfun. Zaczęło się oczywiście od młodego, który jako pierwszy przywlekł choróbsko do naszego domu. A potem wirus jesienny zamieszkał w organizmie każdego domownika równo po dwie doby.

Początek był straszny: wymioty w środku nocy, biegunka, gorączka i takie tam. Najgorszy jest szok, bo człowiek nie wie, co się dzieje i podejrzewa absolutnie wszystko, ze świnką, szkarlatyną i białaczką na czele. No bo przecież wszystko może się zdarzyć, prawda?

Gdzieś tak nad ranem zmieniając kolejne prześcieradło zaczęłam układać w głowie plan na następny dzień: czy zacząć od wizyty w aptece w celu uzupełnienia paracetamolu, czy raczej od razu dzwonić do przychodni, żeby umówić wizytę? Stanęło na tym drugim. Byliście już w sytuacji, kiedy siedzicie przy telefonie i czekacie, kiedy wybije godzina otwarcia przychodni i wyłączą tę cholerną automatyczną sekretarkę? No więc siedziałam i czekałam. I się doczekałam. Nie, nie umawiałam wizyty dla dziecka, bo wiedziałam, że z grypą nie ma co im głowy zawracać, zresztą i tak przepisaliby nam paracetamol. Umówiłam wizytę dla męża, którego wirus umiejscowił się w lewym uchu i tak go bolało przez całą noc, że nie dość, że ogłuchł, to jeszcze z bólu się zwijał.

Męża załatwiłam w trzy godziny, bo tyle musiał czekać na wizytę u lekarza, który przepisał mu krople z antybiotykiem (chyba) do ucha. I kiedy sytuacja wydawała się już opanowana, dziecko wracało do zdrowia, a mąż nawet włączył sobie jakiś serial ze strzelaniem, to właśnie wtedy poczułam głośne wiercenie w brzuchu. Wierciło mnie tak, że przysięgam ledwie dobiegłam do toalety. Matka zachorowało jako ostatnia, wiadomo. Męczyło mnie przez dwie doby, mąż przynosił mi do łóżka herbatkę ziołową, a syn, już całkiem zdrowy pytał, czy teraz boli mnie tak samo mocno, jak jego trzy dni wcześniej. Kiwałam głową, która rozpalona gorączką podsuwała mi różne myśli.

Przyśniła mi się nawet moja własna mama, która zawsze w podobnych sytuacjach biegła do mnie z termometrem w ręku. Takim tradycyjnym z rtęcią, co to trzeba było pod pachą przetrzymać dobre dziesięć minut. Nie to co teraz, wystarczy do ucha wsadzić i po sprawie, albo przyłożyć do czoła i już widać temperaturę. Kiedyś nawet mierzenie temperatury było wysiłkiem, zwłaszcza, kiedy było się dzieckiem i miało się gorączkę. I tak sobie pomyślałam, że dzisiejsze dzieciaki pojęcia nie mają o tym, jak się kiedyś chorowało. Paracetamolu też chyba nie było, tylko polopiryna i … czosnek! Babcia, jak tylko zwiedziała się, że ktoś w rodzinie chory to od razu przybywała z odsieczą. Przywoziła słoik miodu koniecznie spadziowego, grzała mleko, które tymże miodem słodziła. A na deser częstowała pajdą chleba z masłem, surowym czosnkiem pokrojonym w plasterki i suto posypanym solą. I trzeba było to zjeść, bo babcia na straży siedziała na brzegu łóżka i pilnowała, czy chorowitek aby wszystko z talerza wyczyścił. Tak się dawniej chorowało. A babcia robiła za najlepszego lekarza i jeszcze powtarzała, że czosnek to najlepszy antybiotyk, bo naturalny i bez recepty. Śmierdziało się tym czosnkiem potem przez kilka dni i zawsze broniłam się rękami i nogami przez tym wynalazkiem. Podobnie zresztą, jak przed bańkami. Już sam widok płomienia wkładanego do środka bańki przerażał mnie! Nienawidziłam stawiania baniek, nie mogłam znieść, kiedy stawiali je na plecach kogoś z domowników i sobie też nie pozwalałam ich stawiać. A babcia uważała, że to najlepsze lekarstwo na gorączkę i kaszel.

Czy ktoś dzisiaj jeszcze stawia bański i w dodatku dzieciom?

Teraz mamy inne metody leczenia przeziębień i wirusów. Na wszystko jest paracetamol. A jeśli ktoś nadal wierzy w czosnkową moc to może sobie kupić czosnek w tabletkach i ma gwarancję świeżego oddechu. Żyć, nie umierać, prawda?

I oby wirusy wszelakie trzymały się od nas jak najdalej. Przynajmniej do wiosny!

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.