Skip to main content
Porady

Co matka robi, kiedy ma wolną sobotę? Sprząta

 

 

Czy wy też tak macie, czy tylko mnie to dopadło? Co za durna ja! Zamiast korzystać z danej mi chwili wolności, zamiast ogarnąć paznokcie i wziąć się za siebie w końcu, to zaczęłam ogarniać mieszkanie. Bo przecież mieszkanie, to ja!

 

No więc stało się to w ostatnią sobotę. Wszyscy wybyli do kina. Beze mnie, bo mnie kreskówki na dużym ekranie wyjątkowo mało kręcą, niestety. Na szczęście mąż lubi, więc już dawno zostało ustalone, że to on dziatwę zabiera do kina.

Wychowanie

Czy istnieją brzydkie dzieci?

 

Pamiętacie swoje podejście do obcych dzieci, zanim sami zostaliście rodzicami? Ja niestety pamiętam, zwłaszcza jedną sytuację i przysięgam, że najlepiej wyrzuciłabym to z mojej pamięci na zawsze. Ze wstydu….

Zdrowie

Kiedy do logopedy? Obalamy mity.



Rodzice i opiekunowie dzieci często zastanawiają się nad tym, czy ich dziecko rozwija się prawidłowo. W tym celu konsultują się z rodziną, znajomymi mającymi dzieci w podobnym wieku, a czasem szukają odpowiedzi na formach internetowych. 

O ile kwestie związane z rozwojem fizycznym dziecka łatwiej jest zweryfikować, ponieważ wizyty u lekarzy są wpisane w opiekę nad nim, to obszar związany z rozwojem mowy nie jest już taki jednoznaczny. Niestety, większość najczęściej powtarzających się wypowiedzi, to szkodliwe mity.

Trudne powroty z dzieckiem w wieku szkolnym do Polski

Trudne powroty z dzieckiem w wieku szkolnym do Polski

 

Dlaczego nauczyciele w Polsce uważają, że szkoły w Wielkiej Brytanii są złe?

W ostatnim czasie dużo mówi się o Polakach powracających do kraju. W wielu przypadkach wracają całe rodziny z dziećmi, które urodziły się na emigracji i Polskę znają tylko z wakacyjnych wizyt. Dzieci, które chodziły do brytyjskiej szkoły mają niemałe trudności w odnalezieniu się w polskiej rzeczywistości. Nie mówiąc już o rodzicach, którzy przeżywają niemały szok kulturowy związany chociażby z kwestią finansową.

Agata, która mieszkała w Londynie od dziewięciu lat zdecydowała się na powrót do Polski właśnie ze względu na swojego syna.

- Nie uważam, że szkoły angielskie są dobre – powiedziała mi tuż przed wyjazdem – A polska edukacja stoi na najwyższym poziomie i chcę, żeby moje dziecko znało historię swojego kraju.

Co ciekawe, syn Agaty ma brytyjski paszport, jego rodzice mają brytyjskie obywatelstwo, a mimo to podkreślają, że Anglia nigdy nie była i nie będzie ich ojczyzną. I nawet ich syn, który urodził się w Londynie jest przede wszystkim Polakiem. Tak zresztą, na szczęście uważa zdecydowana większość z nas. Anglia nas przygarnęła, stała się dla nas drugim domem, ale Polska jest naszą ojczyzną i dlatego właśnie część rodziców decyduje się na zapisanie swojego dziecka do polskiej szkoły sobotniej. Niestety, syn Agaty do takiej szkoły nie chodził. Na pytanie dlaczego nie zapisała do niej syna, odpowiedziała, że z braku czasu.

- Po całym tygodniu pracy z wytęsknieniem czeka się na wole i ostatnia rzecz, o jakiej marzę, to zawożenie dziecka na drugi koniec dzielnicy do polskiej szkoły – mówiła – Poza tym w domu rozmawiamy po polsku i mamy polską telewizję.

Czy to wystarczyło? Okazuje się, że nie.

Agata wróciła z rodziną do swojego rodzinnego Kraśnika. Była bardzo pozytywnie nastawiona do całej przeprowadzki. Szybko zapisała syna do pobliskiej podstawówki, do której zresztą sama kiedyś chodziła. Syn rozpoczął naukę natychmiast. I tu zaczęły się problemy. Na początek finansowe.

- Byłam w szoku ile w Polsce kosztują zeszyty, długopisy, kredki i książki.

Dla polskiego rodzica konieczność opłaty za te wszystkie rzeczy jest zaskakująca. Bo przecież w Anglii za wszystko płaci szkoła, nawet za kredki i nożyczki do wycinania. Angielski uczeń nie musi też  targać do szkoły tornistra tylko małą teczkę.

- Koszmarem jest również praca domowa – dodaje Agata – Lekcje są na bardzo wysokim poziomie, dzieci codziennie przerabiają bardzo dużo materiału, a w domu trzeba codziennie pracować nad lekcjami.

I tu kolejna zmiana, bo w Anglii praca domowa zadawana jest rzadko i w zdecydowanie mniejszej ilości. Brytyjscy nauczyciele doszli bowiem do wniosku, że dziecko uczy się przede wszystkim w szkole, a nie w domu.

- Na początku denerwowało mnie także ciągłe krytykowanie ze strony nauczycieli – dodaje Agata – W tej Anglii to chyba niczego w szkołach nie uczą, tylko puszczają bajki. Tak mówiła bez przerwy wychowawczyni moje syna. Co gorsze, mówiła to głośno przy wszystkich dzieciach. Nie podobało mi się to oczywiście, ale co miałam powiedzieć, skoro miała trochę racji. Mój syn pomimo, że ma osiem lat nie potrafił mnożyć. Ale to nie było problemem, bo tabliczkę mnożenia można wykuć na pamięć. Ale co zrobić z polską ortografią? To dla niego prawdziwy koszmar.

Agata przyznaje, że gdyby syn chodził w Londynie do polskiej szkoły, teraz łatwiej byłoby mu przyswoić polskie zasady pisania, które bardzo różnią się od angielskich. Samo mówienie po polsku w domu zdecydowanie nie wystarczyło.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.