Skip to main content
Wychowanie

Czy dzieci powinny ustępować miejsca starszym?

Każdy rodzic powinien odpowiedzieć sobie na pytanie kogo wychowuje: przyszłego egoistę, czy osobę lubianą przez wszystkich, miłą i wrażliwą na potrzeby innych? Czasem w codziennym biegu zapominamy, że to właśnie my, jako rodzice mamy największy wpływ na to, kim w przyszłości będą nasze dzieci.

 

Książki

Co matki gotują na obiad?

 

Jak nazywa się najłatwiejsze na świecie danie obiadowe? Jest to danie na winie, czyli danie zrobione z tego, co się nawinie. Do garnka wrzucamy wszystko to, co akurat rzuci nam się w oczy i co jest w szafie: ryż, lub makaron, tuńczyk w puszce, resztka kalafiora z wczoraj, lub jajko. Całość gotujemy w małej ilości wody. A propos wody, to ma same plusy, bo woda prawie zawsze jest, przynajmniej ta w kranie. Ugotowane „danie nawinie” polewamy resztką ketchupu, doprawiamy solą i pieprzem, i jest super!

 

Książki

Zabobony w ciąży. Fragment "Dziennika przetrwania. Zapiski niedoskonałej matki"

 

Byłam wtedy w ciąży z Helenką.

- O, Boże, zostaw ten nóż! – krzyknęła moja mama, kiedy przykładałam nóż do twarzy celem oblizania go.

Nóż był cały w pysznej masie krówkowej, którą wcześniej wysmarowałam porządnie tort upieczony na urodziny taty. Nie ja upiekłam, oczywiście, tylko moja mama. Ja miałam tylko wysmarować go masą krówkową i obsypać wiórkami kokosowymi. A, że uwielbiam masę krówkową to postanowiłam oblizać nóż, żeby nic z tej masy ulubionej się nie zmarnowało, na co pozwolić nie mogłam.

- Przecież jesteś w ciąży! – zawołała mama.

Wycieczki

Wakacje pod namiotem w Anglii

 

 

Lato 2018 w Wielkiej Brytanii jest upalne jak na Majorce. Warto korzystać z tych dogodności przyrody i cieszyć się słońcem.

Naszą rodzinną przygodę z kempingiem rozpoczęliśmy trzy lata temu, kiedy wybraliśmy się pierwszy raz pod namiot w Devon. Było cudnie! Kontakt z naturą to jest to, co lubimy najbardziej.

W kolejnym roku. Czyli latem 2017 pogoda była tak kapryśna, że ani razu nie udało się nam pojechać pod namiot. Chcieliśmy odwiedzić Walię, która niestety w tamtym czasie, czyli w lipcu i sierpniu była deszczowa.

Wakacje w Polsce najlepsze pod słońcem

Wakacje w Polsce najlepsze pod słońcem

 

Zwykle o tej porze roku Facebook zapełnia się zdjęciami znajomych wyruszających w długą podróż do Polski. W Wielkiej Brytanii rok szkolny trwa do 21 lipca i dopiero w drugiej połowie tego miesiąca dzieci mogą jechać na wakacje.

Od lat obserwuję życie Polonii na Wyspach. I od lat dochodzę do tego samego wniosku: wszyscy Polacy to jedna rodzina. A rodzina, jak wiadomo trzyma się razem. Możemy żyć na drugim końcu świata, możemy zarabiać tam duże, albo małe pieniądze, ale i tak najlepiej czujemy się w swoim kraju.

Zimą przemierzamy długie kilometry i zaśnieżonymi drogami gnamy do rodziny na święta. Latem zabieramy dzieci, by pokazać im polskie góry i morze, które jest najlepsze na świecie, bo nasze.

Polskie dzieci nie mają nic przeciwko takim wyprawom. Przecież u dziadków i dalszej rodziny jest im najlepiej. I niejedna mama zauważy, że nic tak nie poprawiło polskiej mowy u jej pociechy, jak właśnie pobyt nawet krótki u babci w Polsce. Rodzice mówią, że dzieci w kraju zaczynają się otwierać i przełamują barierę językową, mówią częściej i z przyjemnością. A babcia nacieszyć się nie może widokiem wnuczka, który zajada się jej pierogami z jagodami, o których na wyspach nikt nigdy nie słyszał.

Pamiętam też rozmowę z koleżanką, która opowiadała, jak jej syn po przyjeździe do dziadków w Polsce zażyczył sobie na śniadanie tosty z dżemem. Dziadkowie spojrzeli się po sobie, bo tostera nie mieli i ostatecznie zrobili dziecku zwykłe kanapki z polskich bułek, z szynką i pomidorem pokrojonym w plasterki. Wnuczek na widok takich „rarytasów” najpierw pokręcił trochę nosem, ale ostatecznie zjadł wszystko, aż uszy mu się trzęsły. I, jak można się domyślić do końca wakacji prosił o polskie bułki na śniadanie.

Dzieci szczególnie cenią sobie wakacje na polskiej wsi, gdzie mogą się wyganiać do woli i nikt nie zabrania im brodzić w kałużach. Wiejskie powietrze sprawia, że mijają wszelkie problemy z zasypianiem, a apetyt wraca, że matkom brakuje rąk do gotowania.

- A taki był niejadek! – dziwią się – A w Polsce wszystko zjada ze smakiem, nawet makrelę wędzoną!

Nie wiem, czy te wszystkie zmiany powoduje polskie powietrze, czy fakt, że otaczają nas nasi najbliżsi, którzy są dla nas serdeczni. Nie bez znaczenia jest też polska mowa, którą wszyscy słyszymy dookoła. Wszystko to sprawia, że czujemy się, jak u siebie, jak we własnym domu. I jest nam tam po prostu dobrze.

A kiedy wakacje zbliżają się do końca, rodzą się w naszych serca te same dylematy: wracać, czy zostać na dłużej? Łezka się w oku kręci w dniu pożegnania. Nie bardzo chce nam się jechać do tej obcej ziemi. Przecież nasze dzieci są takie radosne w Polsce, takie szczęśliwe.

Mamy różne powody do tego, by wyjeżdżać z ojczyzny. Czasami po prostu inaczej się nie da. Warto jednak podtrzymywać kontakt z Polską, odwiedzać rodzinę, jeśli nadal ją tam mamy. I warto uczyć nasze dzieci nie tylko języka polskiego, ale także naszych zwyczajów, naszej kuchni, naszej geografii. Warto pokazać naszym dzieciom, które na co dzień żyją w Wielkiej Brytanii, że Polska ma także swój Lakes District, i kto wie, czy nie lepszy od angielskiego! Nasze Mazury są przecież piękne, mamy wspaniałe góry wysokie, takie jak Tatry, i te niskie jak Bieszczady. Mamy polską gwarę taką jak śląski, mamy język kaszubski. Jednak jedną z największych perełek polskiego krajobrazu, moim zdaniem jest polska wieś, ze swoimi lasami i polami złoconymi zbożem i pszenicą. Nadal możemy spotkać w Polsce małe gospodarstwa, gdzie hoduje się zwierzęta i gdzie koń zaprzęgany jest do wozu. O takie widoki i klimaty trudno na Wyspach.

Nie mówiąc już o polskich owocach i warzywach dostępnych na straganach nawet w dużych miastach. Nic nie smakuje tak jak polski, soczysty pomidor, czy ogórki gruntowe. Gdzie indziej znajdziemy jasne, dzikie jabłka zwane papierówkami?

Wśród znajomych mam wiele rodzin, które nie wyobrażają sobie innego wypoczynku, niż w Polsce. Rezygnują z wyjazdu na tak popularną, i tanią Majorkę, bo wolą dzieci zawieźć do ojczyzny.

- Majorka może poczekać – mówią – A dziadkowie nie wiadomo, jak długo jeszcze będą wśród nas.

I mają rację.

Udanych wakacji w Polsce!

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.