Skip to main content
Porady

Autyzm w Wielkiej Brytanii część I: jaką szkołę wybrać dla dziecka z autyzmem?

 

 

Wybór szkoły dla dziecka z Zespołem Aspergera, autyzmem lub z ASD (zespół zaburzeń autystycznych) jest dla polskich rodziców niezwykle stresujący. Nie tylko musimy zwracać uwagę na wysoką jakość usług, jakie oferuje konkretna szkoła ale również na środowisko, w którym będzie się uczyło dziecko z autyzmem. Jak wybrać najlepszą szkołę i czym kierować się przy jej wyborze? Dziś rozpoczynamy serię artykułów, w których  postaramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Rodzinka UK

Bazary staroci w Londynie. Lista car boot sale z adresami

 

Dzisiaj prezentujemy listę najbardziej popularnych bazarów w Londynie. Na car Boot Sale można kupić różności z domu, czasem można upolować antyki, często ubrania i zabawki, oraz książki. I wszystko za grosze.

Na niektóre bazary wstęp jest darmowy, na inne trzeba zapłacić, przy czym cena jest wyższa, kiedy przychodzimy z samego rana, kiedy rzeczy jest najwięcej do wyboru.

Porady

Bez dachu nad głową w Anglii: gdzie szukać pomocy?

 

Co zrobić, jeśli nagle opuścił nas partner, a co gorsza wyrzucił z domu? Gdzie szukać pomocy dla siebie i dzieci, kiedy zostaliśmy z dnia na dzień bezdomni?

Status osoby bezdomnej brzmi strasznie, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że w kraju takim jak Wielka Brytania uznanie za osobę bezdomną wbrew pozorom pomoże nam w nalezieniu domu.  Council ma 28 dni na udzielenie pomocy osobie, która nagle i niespodziewanie straciła dach nad głową. Czy jednak ktoś taki otrzyma dom, czy nie zależy od bardzo wielu warunków, które należy spełnić.

Rodzinka UK

Jak wygląda chrzest w Anglii?

 

Jak zorganizować chrzest na obczyźnie? Czy angielscy księża udzielą  chrztu dziecku, którego rodzice nie mają kościelnego ślubu? Ile taka ceremonia kosztuje? Dziś postaramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania nurtujące rodziców  przyszłych katolików.

 

Porady

Najłatwiejsze pączusie na tłusty czwartek

 

Tłusty czwartek to tradycyjne polskie święto, kiedy smażymy tłuste, kaloryczne potrawy. Tego dnia można darować sobie dietę, bo nie wypada odmówić pączka, zwłaszcza jeśli jest domowy.

W tłusty czwartek na stołach królują faworki, zwane też w niektórych regionach Polski chrustem, oraz pączki. Do cukierni ustawiają się wtedy gigantyczne wprost kolejki i to już od samego rana, bo tradycja nakazuje przynieść pyszne pączki do pracy.

Ja emigranci spędzają urlop w Polsce? Najczęściej w urzędach.

Ja emigranci spędzają urlop w Polsce? Najczęściej w urzędach.

 

Właśnie kończą się ferie. W Londynie większość szkół po weekendzie wraca do normalnego trybu. Rodziny emigracyjne żyjące na stałe za granicą wykorzystują ten czas na odwiedzenie rodziny w Polsce. Polskie dzieci są zachwycone, bo jadą do Polski nie tylko, żeby zobaczyć dziadków, ale także… śnieg. A to wielka atrakcja!

A jak ich rodzice spędzają urlop?

Okazuje się, że nasze wyjazdy do Polski, to głównie bieganina i wizyty w urzędach. Jest przecież tyle spraw do załatwienia, a czasu tak mało. A urzędnicy pracują w swoim czasie, który nie ma nic wspólnego z tym, jak my go odliczamy. Niby jedziemy z wizytą do rodziny, niby spotykamy się z ciocią i prababcią, ale tak naprawdę jedziemy, bo skończyła się ważność dowodu osobistego, bo trzeba coś załatwić u notariusza, albo wypadałoby w końcu umówić się do dentysty.

No i jeszcze badania okresowe, o które w UK nie można się doprosić! Brytyjscy lekarze mówią, że jak nic nam nie dolega, to nie ma sensu się badać na zaś. A w Polsce wszystko da się załatwić od ręki, oczywiście za opłatą. Trzeba pójść na czczo, trzeba mieć skierowanie, a potem z tymi wynikami podskoczyć jeszcze do prywatnej przychodni, żeby te wyniki nam fachowo odczytali.

A gdzie czas na rozmowy rodzinne i lepienie pierogów z babcią, które potem zamrażamy i zawozimy do Anglii? A gdzie chwila na wypicie herbatki z dawno nie widzianym wujem, u którego serce i pamięć już nie ta co dawniej i nie wiadomo jak długo będzie jeszcze wśród nas? Acha, i jeszcze trzeba odwiedzić ciocię Halinę, oczywiście nie w jej domu, tylko na cmentarzu, bo zmarło się jej w zeszłe wakacje. I nawet nie udało nam się załatwić urlopu na jej pogrzeb, nie mówiąc już o cenie biletów lotniczych kupowanych w ostatniej chwili. Po wyliczeniu i podsumowaniu okazało się, że nie opłaci nam się jechać na ten pogrzeb, więc pożegnaliśmy ją tylko w sercu. No to teraz wypada pójść na cmentarz, bo na Wszystkich Świętych nie przylatujemy, bo niby jak?

I tak mija nam kolejny urlop w Polsce, na bieganiu od urzędu, do gabinetu lekarskiego, i tak dalej. Po wykańczającym fizycznie „urlopie” w Polsce, potrzebujemy kilku dni wypoczynku po powrocie do Anglii. Żeby jakoś dojść do siebie i wrócić do ciężkiej pracy, po którą tu w końcu przyjechaliśmy, i która zapewni lepszą przyszłość nam, i naszym dzieciom.

Ciągle w biegu. I ciągle z tym samym pytaniem w sercu: po co nam to było? No, właśnie, po co?

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.