Skip to main content
Rodzinka UK

Lista odkrytych basenów w Londynie

 

Nie ma to jak popływać pod chmurką, prawda? W Polsce to dopiero są do tego warunki! Rzeki, jeziora i stawy są praktycznie w każdej okolicy. I właściwie wszędzie można sobie popływać. W Anglii jest nieco inaczej. Tutaj pływa się głównie na basenach. Ale, jak tu iść na basen, kiedy słoneczko przyjemnie grzeje?

Okazuje się, że i na to są sposoby. Dzisiaj u nas lista basenów odkrytych w Londynie.

Wychowanie

Mamo, w jakim kraju chcesz być pochowana?

Takie niespodziewane pytanie usłyszałam pewnego dnia od własnego dziecka. Bo akurat w szkole przerabiali temat lekko egzystencjonalny, i to jak pamiętamy i wspominamy zmarłych.

Trochę mnie zmroziło to pytanko. Raz, że nikt nie lubi rozmyślać o śmierci, zwłaszcza własnej, a dwa, że skąd ja niby mam to wiedzieć? Z drugiej jednak strony z dziećmi należy rozmawiać o wszystkim. O śmierci również.

Wychowanie

Polka w Abu Dhabi: Wielkanoc na Bliskim Wschodzie

To już nasze drugie Święta na Bliskim Wschodzie. Pierwsze było Boże Narodzenie, kiedy byli moi Rodzice i mieliśmy razem cudowny czas. Wszyscy bez wyjątku potrzebowaliśmy tego ciepła i słońca, które oferuje nam Abu Dhabi.

Teraz są u nas Rodzice Bartka, pogoda pomału przechodzi w letnią i czuć nadchodzące upały, aczkolwiek cały czas mimo 35 stopni za oknem, jakoś łatwo akceptuje się temperatury.

Wycieczki

Wycieczka za Londyn: High Elms Country Park w Bromley

 

 

Jeśli szukacie ciekawego miejsca, gdzie można pospacerować z dziećmi w weekend i pooddychać świeżym powietrzem, polecamy High Elms Country Park w Bromley pod Londynem.

Park jest całkiem spory, można zaliczyć ciekawą wycieczkę do lasu, w którym możemy z dzieckiem zbudować szałas. Cały teren możemy przemierzać szlakami turystycznymi, łatwy zajmuje pół godziny, a trudniejszy ponad dwie. Podczas ładnej pogody można rozłożyć koc i zrobić piknik na polu, pod drzewem.

Wychowanie

Moje cudowne dwujęzyczne dziecko, czyli czego matki żałują najbardziej

 

 

Od pewnego czasu na youtubie i na różnych stronach można zauważyć nowy trend wśród blogerek. Otóż nagle narodziła się nowa „moda” na chwalenie się swoimi dwujęzycznymi dziećmi. Matki, które mają swoje kanały na youtubie postanowiły pochwalić się filmami, na których nagrywają „wywiad” ze swoim dzieckiem. I nie jest to zwykła rozmowa. Jest to wywiad z dwujęzycznym dwulatkiem! Wow!

Rodzinka UK

Wyjście do kina, czyli jaką matką jestem?

 

Ależ się zdziwiłam w sobotnie popołudnie, kiedy kierowana matczynym instynktem zabrałam dzieci do kina. Do kina w Londynie, dodajmy, co nie jest bez znaczenia w całe tej historii.

Na pół godziny przed seansem zapakowałam dzieci do samochodu i zakładając przezornie miejskie korki ruszyliśmy w kierunku naszego lokalnego kina. Bilety kupiłam wcześniej w inernecie nauczona wcześniejszym doświadczeniem, że nie ma co takich spraw pozostawiać losowi, bo można przy kasie bardzo się zdziwić.

Jaki zawód wykonujesz na emigracji?

Jaki zawód wykonujesz na emigracji?

 

Czy decydując się na życie za granicą braliście pod uwagę fakt zmiany zawodu? Jak bardzo zaskoczyło was życie pod tym względem?

Jeśli ktoś wyjechał do pracy na kontrakt to pół biedy, bo wiedział do czego jedzie. Co jednak w sytuacji, kiedy trzeba było zmienić profesję, lub jak w przypadku Beaty szukać czegoś innego, i to natychmiast?

Beata, w Londynie od sześciu lat: Przyjechałam do brata, miałam pracować jako kelnerka w tej samej restauracji. Wszystko wyglądało wspaniale, ale po tygodniu okazało się, że nie jestem w stanie tam wytrzymać. Długo by opowiadać dlaczego, ważne, że musiałam stamtąd uciekać. W piątek powiedziałam szefowi, że tam więcej nie wrócę, a w poniedziałek musiałam już iść do nowej pracy, bo przecież z czegoś trzeba było opłacić czynsz za pokój, zwłaszcza, że brat, który zupełnie nie rozumiał mojej decyzji postanowił, że nie będzie mi więcej pomagał. Miałam dwa dni, żeby znaleźć coś nowego. I udało się! Na początku było to sprzątanie pubów i biur. Potem postanowiłam zapisać się na studia dla pielęgniarek. Trwało to w sumie kilka lat, ale cel osiągnęłam i dzisiaj pracuję w szpitalu. W Polsce byłam sekretarką. Zmianę zawodu uważam za dobry pomysł, przynajmniej w moim przypadku. Gdybym nie wyjechała z Polski pewnie dalej pracowałabym w tamtym biurze, a tak mam kontakt z pacjentami i uwielbiam to.

Marta: W Polsce pracowałam jako sprzedawca w sklepie papierniczym, a tutaj jestem asystentem nauczyciela w szkole podstawowej. Świetna praca, zwłaszcza dla kobiety, która ma małe dzieci, a tak właśnie jest w moim przypadku. Zaczynam i kończę pracę w tym samym czasie, kiedy moje małe córki są w szkole. Mam też wolne, kiedy one mają ferie i wakacje, więc są same plusy. Tylko płacą mało, to znaczy mogliby więcej. Na razie nie narzekam.

Ilona:W Polsce pracowałam w banku, do pracy przychodziłam w szpilkach, a tutaj sprzątam domy, i ubieram trampki. Dziwne? Nie, bo po kilku latach zamieniłam domki na rezydencje, a moi pracodawcy to bardzo majętni ludzie. Dobrze płacą, na święta dają prezenty o jakich mogłabym tylko pomarzyć. Bywa, że dostaję piętnaście funtów za godzinę pracy. No niech ktoś mi powie, gdzie mogłabym tyle zarobić? A wstyd to kraść, a nie sprzątać komuś dom. Takie jest moje zdanie w tym temacie. Może ktoś się przyczepić, że zamieniłam dobrą pracę na gorszą, ale jeśli zarabiam trzy razy więcej, to czy to jest zła praca?

Andrzej: W Wielkiej Brytanii jestem od trzech lat. W Polsce byłem kucharzem, ale tutaj nie umiałem odnaleźć się na kuchni i od razu poszedłem na budowę. Płacili dobrze, więc nawet długo nie musiałem się zastanawiać. Niestety pół roku później spadłem z drabiny i omal nie złamałem kręgosłupa. Dało mi to wiele do myślenia. I kiedy leżałem w łóżku przez kilka dni, bo tylko na tyle było mnie stać, żeby nic nie robić to wymyśliłem, że założę firmę razem z kolegą, który już wcześniej coś tam bąkał o hydraulice, i że takie kokosy tu płacą. Zadzwoniłem do niego i tak w ciągu miesiąca znowu zmieniłem pracę. Dzisiaj mam swoją małą firmę jednoosobową, już bez kolegi, który też poszedł na swoje. Jestem hydraulikiem i nie zamierzam zmieniać pracy. Syn ma piętnaście lat i już zaczyna ze mną jeździć, zwłaszcza w weekendy więc raczej zostaniemy przy takim rodzinnym biznesie.

Jacek: W Polsce byłem jubilerem, a w Londynie jestem…jubilerem. Pracuję w tym samym, tyle, że za lepsze pieniądze. 

Anna:W Polsce skończyłam medycynę, pracowałam w szpitalu. Przyjechałam tu na kontrakt, najpierw miało to być tylko kilka miesięcy, ale przedłużyło się do pięciu lat. Dzisiaj nie umiałabym już wrócić do polskich warunków pracy. Tutaj dba się o komfort pracy, też jest ciężko, ale nie padam z nóg, a tak właśnie było na dyżurach w Polsce, kiedy ze zmęczenia zapominałam jak się nazywam. Mam czas na chodzenie na koncerty muzyki klasycznej w wolnym czasie i w ogóle na hobby. Nie zmieniłam więc pracy, ale zmieniły się jej warunki i to bardzo.

Piotr: W Polsce studiowałem prawo, ale nie skończyłem. Nigdy zresztą nie widziałem się w roli sędziego, czy adwokata i na studia poszedłem, bo rodzice mi tak kazali. Wyjechałem do Anglii, zacząłem pracować na budowie. Ktoś powie, że to musiał być dla mnie szok, ale zdziwiłby się ilu takich pół-prawników jak ja spotkałby na budowach. Na mojej co drugi był po studiach, więc to chyba jest takie pokolenie. Po dwóch latach ciężkich robót na angielskich dachach wracając do domu autobusem wpadła mi w ręce ulotka studiów wieczorowych. Pomyślałem, co mi szkodzi. Zapisałem się i po trzech latach obroniłem się. Teraz pracuję jako informatyk w City. I nadal spotykam się z dawnymi kolegami z budowy, ale już tylko na piwie.

 

A jak wyglądały wasze losy zawodowe na emigracji?

Piszcie.

 

Małgorzata Mroczkowska

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.