Skip to main content
Rodzinka UK

Czym różni się polski występ pantomimy od brytyjskiej?

 

Jakiś czas temu, kiedy nasze dzieci były jeszcze całkiem małe, mąż postanowił zabrać je w niedzielę do teatru. Kupił bilety i pojechał z nimi na niedzielne przedstawienie na północy Londynu. Kiedy wrócili, zapytałam czy im się podobało. Dzieci były zachwycone. A mąż? A mąż stwierdził, że był bardzo zaskoczony, że na tej pantomimie nie dość, że mówili to jeszcze śpiewali! No to jak to w końcu jest z tą brytyjską pantomimą dla dzieci?

 

Rodzinka UK

Internetowa szkoła języka polskiego w UK

Jaką jesteś mamą? Zaradną, przykładną, wyluzowaną, ambitną? Złych nie ma, bo wszystkie chcemy jak najlepiej dla swoich dzieci J.

 

Jestem matką Polką, mieszkam w Anglii i chcę aby moje dzieci miały jak najlepiej w życiu.

Kultura

Andrzejki, czyli dlaczego w zapomnienie odchodzą dawne zwyczaje i zabawy Polaków?

 

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego Polacy tak hucznie przejęli zwyczaje Halloweenowe, a tak szybko zapominają o naszych tradycyjnych, równie kolorowych tradycjach? Dlaczego kopiujemy innych?

Wróżby andrzejkowe to stara polska tradycja, która wydaje mi się odchodzi powoli w zapomnienie. Dlatego tym bardziej powinnismy o tym zwyczaju mówić, bo być może za kilka lat nikt już nie będzie o nim pamiętał.

I zanim zaczniemy zbierać cukierki w kolejny Halloween, sięgnijmy pamięcią do naszych zwyczajów.

Kiedy dziecko dorasta do swojego Facebooka i telefonu, czyli dlaczego one tak szybko rosną?

Kiedy dziecko dorasta do swojego Facebooka i telefonu, czyli dlaczego one tak szybko rosną?

Małe dzieci sprawiają rodzicom sporo kłopotów, ale są takie słodkie, prawda? I kiedy już młodzi rodzice ogarniają w miarę codzienną rutynę, już wiedzą, kiedy nakarmić, a kiedy położyć spać, i kiedy wszystko wydaje się takie uporządkowane, to nagle okazuje się, że młode wyrosło już z ustalonej rutyny i za chwilę odleci nam z gniazdka, które tak pieczołowicie dla niego utkaliśmy. Nasuwa się wtedy jedno pytanie: dlaczego te dzieci tak szybko nam rosną?

Na początku karmimy te nasze niejadki i nawet uczymy ich starej jak świat śpiewki: za mamusię, za tatusia, za babcię. Żeby rosło, żeby duże było i zdrowe. No to nam rośnie. Tyle, że trochę za szybko. Niby fajnie, bo nie ma już nieprzespanych nocy, które pamięta każdy rodzic, koniec z pieluchami, koniec z przecieranym jabłuszkiem. Potem młody siada na rowerek, i za chwilę tata odkręca już boczne kółka z czterokołowca. I pognało to nasze dziecko przed siebie, i nawet się nie boi.

Kolejnym krokiem milowym w wychowaniu jest posłanie dziecka najpierw do przedszkola, a potem do szkoły. Dziecko uczy się pisać, czyta coraz lepiej i nawet liczy.

I przychodzi taki moment, kiedy jest już na tyle duże, że chce mieć swoje konto na Facebooku i swój telefon. I co więcej, ma do kogo dzwonić i pisać wiadomości, bo ma swoje grono znajomych, zwykle ze szkoły. Problem w tym, że my nadal mamy małe dziecko w domu, któremu wydaje się, że jest już całkiem duże.

Matka łapie się za głowę i nie rozumie, po co mu to wszystko, że jeszcze przecież jest za mały, a ono na to odpowiada, że to matka jest za stara na Facebooka, że to nie jest miejsce dla rodziców, tylko dla dzieci.

I jeszcze dzwoni ciocia z Polski, która dziecku miesza w głowie, że przecież takie konto na Facebooku to doskonała forma kontaktu z nią i resztą rodziny w Polsce, bo i zdjęcia aktualne można sobie pooglądać i w ogóle poczytać, co się u takiego młodzieńca dzieje. I jeszcze ciocia dzieciaka buntuje, że co, że osiem lat i jeszcze nie ma swojego Faceboooka, i że u niej w pracy to już wszystkie dzieci koleżanek mają swoje konta, nawet ci z zerówki, co nawet pisać jeszcze nie potrafią, ale już wiedzą jak zdjęcia wklejać. Takie zdolne pokolenie nam urosło!

Matka trochę jest w szoku, ale przecież nie będzie dziecku żałować pieniędzy na telefon. Skoro wszyscy mają, to jej dziecko też mieć musi. Nie może przecież odstawać, bo jeszcze by sobie coś złego o matce pomyśleli. A matka przecież chce najlepiej dla swojego dziecka.

Tylko, czy osiem lat to faktycznie jest już ten wiek na dorosłość, na swoją tożsamość w mediach społecznościowych, w internecie, który bywa niebezpieczny? I czy telefonu nikt mu nie ukradnie? I co więcej, czy nikt nie przyśle mu obraźliwego SMS-a, albo nie daj Boże zdjęcia, którego nikt, nawet matka nie chciałaby zobaczyć?

Matka boi się, ale w tej kwestii nie ma nic do powiedzenia. Dziecko rośnie, świat się zmienia i wszyscy mają konto na Facebooku. Czy to się matce podoba, czy nie.

I nie ma co grozić i zabraniać, bo dziecko jak będzie chciało, to i tak sobie konto założy choćby pod pseudonimem. Nie zmienimy świata, który pędzi czasem na złamanie karku. Jedyne co możemy zrobić, jako rodzice, to rozmawiać z dzieckiem i tłumaczyć mu, że nie wszystko, co jest na Facebooku jest takie samo w rzeczywistości, że są oszuści i naciągacze, ale też że są prawdziwi przyjaciele, którzy nigdy nas nie zawiodą.

I trzeba dziecku wytłumaczyć, żeby nigdy nie podawał w internecie swojego adresu, ani numeru telefonu, żeby nie chwalił się przed obcymi do jakiej szkoły chodzi i jakim autobusem wraca do domu.

Nie jesteśmy w stanie sprawdzać jak nasze dzieci zachowują się w internecie, bo też nie chcemy śledzić każdego ich kroku. Musimy im zaufać, ale jednocześnie edukować i stałe tłumaczyć.

Świat pędzi do przodu. A my musimy nauczyć się biegać. Nie ma innego wyjścia.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.