Skip to main content
Wychowanie

Czy istnieją brzydkie dzieci?

 

Pamiętacie swoje podejście do obcych dzieci, zanim sami zostaliście rodzicami? Ja niestety pamiętam, zwłaszcza jedną sytuację i przysięgam, że najlepiej wyrzuciłabym to z mojej pamięci na zawsze. Ze wstydu….

Zdrowie

Kiedy do logopedy? Obalamy mity.



Rodzice i opiekunowie dzieci często zastanawiają się nad tym, czy ich dziecko rozwija się prawidłowo. W tym celu konsultują się z rodziną, znajomymi mającymi dzieci w podobnym wieku, a czasem szukają odpowiedzi na formach internetowych. 

O ile kwestie związane z rozwojem fizycznym dziecka łatwiej jest zweryfikować, ponieważ wizyty u lekarzy są wpisane w opiekę nad nim, to obszar związany z rozwojem mowy nie jest już taki jednoznaczny. Niestety, większość najczęściej powtarzających się wypowiedzi, to szkodliwe mity.

Zdrowie

Masaż - relaksuje czy uzdrawia?

 

 

W dzisiejszych czasach wielu z nas żyje w ciągłym biegu, nieustannym stresie, jesteśmy zapracowani i nie potrafimy znależć chwili dla siebie.

Po ciężkim dniu chcielibyśmy się zrelaksować. Niestety z czasem jest to niemożliwe ze względu na tryb życia jaki prowadzimy.

Dodatkowo zmagamy sie z problemami zdrowotnymi oraz dolegliwościami, które mogą prowadzić do chorób.

Nasze problemy zdrowotne nawarstwiają się a my nie wiemy jak sobie pomóc.

Kultura

Theresa May zwróciła się bezpośrednio do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii.

Publikujemy  list premier Wielkiej Brytanii:

Przed szczytem Rady Europejskiej, Theresa May zwróciła się bezpośrednio do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii.

List otwarty brytyjskiej premier do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii:

Udając się dziś do Brukseli wiem, że wiele osób będzie miało nadzieję, iż my – przywódcy 28 krajów Unii Europejskiej – pokażemy, że na pierwszym miejscu stawiamy ludzi.

Porady

Znęcanie się psychiczne w szkole nad…dorosłymi. Co mnie spotkało i jak to się skończyło

W kwestiach tak przykrych jak znęcanie się czy prześladowanie (bullying) w szkole ze strony silniejszych wobec słabszych zwykle słyszymy, że jeśli już kogoś dotyczy, to dzieci. Można się niestety zdziwić. Taka sytuacja spotkała właśnie mnie, osobę dorosłą, żonę i matkę.

Nie jest mi łatwo o tym pisać, bo jest to sprawa bardzo osobista i nadal bolesna. Pomyślałam jednak, że celem wyjęcia tej historii na światło dzienne jest pokazanie innym, że po pierwsze takie sytuacje zdarzają się, że są bolesne i że można mimo wszystko walczyć o własną godność.

Mam prawo żyć tam, gdzie chcę. Dylematy emigranta

Mam prawo żyć tam, gdzie chcę. Dylematy emigranta

 

Czy Brexit dotknie nas osobiście? Czy sprawi, że przerażeni niepewnym jutrem wrócimy do kraju, z którego przyjechaliśmy? I dlaczego urzędnicy mają podejmować decyzje za nas?

Jesteśmy wolnymi ludźmi. Tak przynajmniej wynika z konstytucji, i tak nas uczono w szkole. Co jednak znaczy wolność człowieka, wobec przepisów, które tę naszą wolność ograniczają?

Przyjeżdżając do Wielkiej Brytanii w 2004 miałam poczucie prawdziwej wolności. Oto Polska, po wielu latach zniewolenia socjalistycznego, oddzielona grubym murem od reszty Europy wreszcie mogła oddychać pełną parą. Staliśmy się częścią wolnej Unii Europejskiej. Postanowiłam, jak się potem okazało z całkiem sporą grupą innych Polaków spróbować wolnego życia poza Polską. Pozwalały nam na to przepisy międzynarodowe i ruch bezwizowy. Piękno tamtej rzeczywistości polegało na tym, że mogliśmy mieszkać w jakimkolwiek kraju europejskim i pracować legalnie, bez konieczności występowania o pozwolenie na pracę. Było tu jak w Polsce. Chcesz pracować? Proszę bardzo, kiedy zaczynasz?

Nigdy też nie zapomnę miny pani rejestratorki w przychodni na południu Londynu, kiedy zapisując się do lekarza rodzinnego, spojrzała w mój paszport i zadała pytanie: A gdzie jest wiza? Czy ma pani pozwolenie na pobyt w UK? Odpowiedziałam jej, że Polska jest teraz częścią Unii i nie musimy mieć już ani wizy, ani pozwolenia na pracę. Pani zrobiła wielkie oczy, zawołała swojego menadżera, który też nie wiedział o zmianach i kazał przynieść mi dokument (!) potwierdzający, że to co mówię było prawdą. Wyszłam stamtąd zastanawiając się, gdzie ja właściwie przyjechałam?

Dopiero po wielu latach życia na Wyspach zrozumiałam, że Brytyjczycy są bardzo tradycyjni, lubią, kiedy nic się nie zmienia i jest takie samo od lat, a jeśli już coś się zmienia, to potrzebują dużo czasu by z taką nowością się oswoić. Dlatego nie mam pretensji do tamtej recepcjonistki. To nie jej wina, że nie nadąża za zmianami politycznymi tego świata.

Prawdę mówiąc, mnie też zdarza się nie ogarniać rzeczywistości.

Nie rozumiem tego całego Brexitu. Nie widzę potrzeby oddzielania się Anglii od kontynentu, nie widzę plusów tego ruchu, a tylko same minusy.

Jednak to, co najbardziej mnie wkurza w całej tej sytuacji to świadomość tego, że urzędnicy i politycy podejmują decyzję za mnie. Wprowadzając Brexit chcą mi zasugerować, że tu będzie mi gorzej, niż u siebie, czyli w ich mniemaniu w Polsce.

Ale ja się tak łatwo nie dam.

Jako wolny człowiek, i obywatel Europy mam prawo żyć tam, gdzie chcę. Mam wolne prawo wyboru szkoły dla moich dzieci i kraju, w którym chcę, żeby dorastały. I nie pozwolę sobie tego prawa odebrać.

Lata życia w UK sprawiły, że wrosłam w ten kraj, jak drzewo w ziemię. Zapuściliśmy tu korzenie, które niezwykle ciężko będzie wyrwać. Nie będę ukrywać, że był moment, kiedy myślałam o reemigracji, o wyjeździe do Kanady na przykład. Myślałam też, jak pewnie większość naszych rodaków mieszkających w UK o powrocie do Polski. Jednak trudno byłoby mi stąd wyjechać. Im dłużej tu żyję, tym więcej rozumiem ten kraj, a mniej rozumiem Polskę. I boję się, że nie będzie mi już tam tak dobrze, jak tu. Lecz, czy tu jest mi dobrze? Nie jest mi dobrze ze świadomością Brexitu. Nie jest mi dobrze z faktem, że rząd UK podjął właśnie decyzję o wprowadzeniu w życie prawa do deportacji obywateli Unii Europejskiej, którzy nie mają środków do życia w UK. Do tej pory urzędnicy agencji broniących granic UK mogli jedynie proponować takim obywatelom powrót do swojej ojczyzny. Obecnie mogą deportować nas w ciągu 28 dni (!).

Nie podoba mi się to. Nie zgadzam się na takie podejmowanie decyzji za nas samych.

I z niecierpliwością czekam więc na końcowe decyzje w sprawie negocjacji, które prowadzi obecnie Theresa May z Unią. Ciekawa jestem, czy coś dla nas wywalczy, czy raczej nam zaszkodzi jeszcze bardziej.

Jedno jest pewne: łatwo nie dam się z tego kraju wyrzucić. Będę walczyć do końca o prawo do pobytu tu, gdzie ja zdecyduję, a nie urzędnicy.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.