Skip to main content
Porady

O chorowaniu rodzinnym jesienią, czyli kto dziś jeszcze stawia… bańki?

W zeszłym tygodniu przez naszą rodzinę przeszedł istny tajfun. Zaczęło się oczywiście od młodego, który jako pierwszy przywlekł choróbsko do naszego domu. A potem wirus jesienny zamieszkał w organizmie każdego domownika równo po dwie doby.

Początek był straszny: wymioty w środku nocy, biegunka, gorączka i takie tam. Najgorszy jest szok, bo człowiek nie wie, co się dzieje i podejrzewa absolutnie wszystko, ze świnką, szkarlatyną i białaczką na czele. No bo przecież wszystko może się zdarzyć, prawda?

Zdrowie

Implanty stomatologiczne jak własne zęby

 

Każdemu z nas może się przytrafić utrata jednego lub kilku zębów. Nie należy tego faktu lekceważyć, gdyż brak jakiegokolwiek z zębów może skutkować nie tylko konsekwencjami ogólno-zdrowotnymi, ale także przyczynić się do zniszczenia pozostałych zębów.

 

Porady

Dlaczego w Anglii nie wolno stosować u dzieci czopków?

 

Czopki przeciwgorączkowe są popularnym lekiem stosowanym u dzieci, zwłaszcza tych bardzo małych. Dodajmy, że popularność stosowania tego rodzaju leków występuje w Polsce. W Wielkiej Brytanii jest dokładnie odwrotnie i niejedna polska mama dziwi się, kiedy aptekarz nie chce sprzedać jej takiego specyfiku, i robi wielkie oczy, że w ogóle o coś takie pyta. O co w tym wszystkim chodzi?

Zdrowie

Jak skutecznie schudnąć po ciąży

 

 

Jak schudnąć po ciąży, kiedy  można zacząć się odchudzać, jaką stosować dietę? Takie pytania nurtują najczęściej świeżo upieczone mamy, które z niepokojem spoglądają w lustro.

Odchudzanie po ciąży, wymaga czasu i cierpliwości, tempo chudnięcia uzależnione jest od predyspozycji indywidualnych i od tego jak dużo kilogramów przybyło w czasie ciąży i czy przed zajściem w ciążę były problem z nadwagą czy otyłością.

Mam prawo żyć tam, gdzie chcę. Dylematy emigranta

Mam prawo żyć tam, gdzie chcę. Dylematy emigranta

 

Czy Brexit dotknie nas osobiście? Czy sprawi, że przerażeni niepewnym jutrem wrócimy do kraju, z którego przyjechaliśmy? I dlaczego urzędnicy mają podejmować decyzje za nas?

Jesteśmy wolnymi ludźmi. Tak przynajmniej wynika z konstytucji, i tak nas uczono w szkole. Co jednak znaczy wolność człowieka, wobec przepisów, które tę naszą wolność ograniczają?

Przyjeżdżając do Wielkiej Brytanii w 2004 miałam poczucie prawdziwej wolności. Oto Polska, po wielu latach zniewolenia socjalistycznego, oddzielona grubym murem od reszty Europy wreszcie mogła oddychać pełną parą. Staliśmy się częścią wolnej Unii Europejskiej. Postanowiłam, jak się potem okazało z całkiem sporą grupą innych Polaków spróbować wolnego życia poza Polską. Pozwalały nam na to przepisy międzynarodowe i ruch bezwizowy. Piękno tamtej rzeczywistości polegało na tym, że mogliśmy mieszkać w jakimkolwiek kraju europejskim i pracować legalnie, bez konieczności występowania o pozwolenie na pracę. Było tu jak w Polsce. Chcesz pracować? Proszę bardzo, kiedy zaczynasz?

Nigdy też nie zapomnę miny pani rejestratorki w przychodni na południu Londynu, kiedy zapisując się do lekarza rodzinnego, spojrzała w mój paszport i zadała pytanie: A gdzie jest wiza? Czy ma pani pozwolenie na pobyt w UK? Odpowiedziałam jej, że Polska jest teraz częścią Unii i nie musimy mieć już ani wizy, ani pozwolenia na pracę. Pani zrobiła wielkie oczy, zawołała swojego menadżera, który też nie wiedział o zmianach i kazał przynieść mi dokument (!) potwierdzający, że to co mówię było prawdą. Wyszłam stamtąd zastanawiając się, gdzie ja właściwie przyjechałam?

Dopiero po wielu latach życia na Wyspach zrozumiałam, że Brytyjczycy są bardzo tradycyjni, lubią, kiedy nic się nie zmienia i jest takie samo od lat, a jeśli już coś się zmienia, to potrzebują dużo czasu by z taką nowością się oswoić. Dlatego nie mam pretensji do tamtej recepcjonistki. To nie jej wina, że nie nadąża za zmianami politycznymi tego świata.

Prawdę mówiąc, mnie też zdarza się nie ogarniać rzeczywistości.

Nie rozumiem tego całego Brexitu. Nie widzę potrzeby oddzielania się Anglii od kontynentu, nie widzę plusów tego ruchu, a tylko same minusy.

Jednak to, co najbardziej mnie wkurza w całej tej sytuacji to świadomość tego, że urzędnicy i politycy podejmują decyzję za mnie. Wprowadzając Brexit chcą mi zasugerować, że tu będzie mi gorzej, niż u siebie, czyli w ich mniemaniu w Polsce.

Ale ja się tak łatwo nie dam.

Jako wolny człowiek, i obywatel Europy mam prawo żyć tam, gdzie chcę. Mam wolne prawo wyboru szkoły dla moich dzieci i kraju, w którym chcę, żeby dorastały. I nie pozwolę sobie tego prawa odebrać.

Lata życia w UK sprawiły, że wrosłam w ten kraj, jak drzewo w ziemię. Zapuściliśmy tu korzenie, które niezwykle ciężko będzie wyrwać. Nie będę ukrywać, że był moment, kiedy myślałam o reemigracji, o wyjeździe do Kanady na przykład. Myślałam też, jak pewnie większość naszych rodaków mieszkających w UK o powrocie do Polski. Jednak trudno byłoby mi stąd wyjechać. Im dłużej tu żyję, tym więcej rozumiem ten kraj, a mniej rozumiem Polskę. I boję się, że nie będzie mi już tam tak dobrze, jak tu. Lecz, czy tu jest mi dobrze? Nie jest mi dobrze ze świadomością Brexitu. Nie jest mi dobrze z faktem, że rząd UK podjął właśnie decyzję o wprowadzeniu w życie prawa do deportacji obywateli Unii Europejskiej, którzy nie mają środków do życia w UK. Do tej pory urzędnicy agencji broniących granic UK mogli jedynie proponować takim obywatelom powrót do swojej ojczyzny. Obecnie mogą deportować nas w ciągu 28 dni (!).

Nie podoba mi się to. Nie zgadzam się na takie podejmowanie decyzji za nas samych.

I z niecierpliwością czekam więc na końcowe decyzje w sprawie negocjacji, które prowadzi obecnie Theresa May z Unią. Ciekawa jestem, czy coś dla nas wywalczy, czy raczej nam zaszkodzi jeszcze bardziej.

Jedno jest pewne: łatwo nie dam się z tego kraju wyrzucić. Będę walczyć do końca o prawo do pobytu tu, gdzie ja zdecyduję, a nie urzędnicy.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.