Skip to main content
Zdrowie

Dlaczego jesteśmy leniwi, czyli o noworocznych postanowieniach

Wczoraj pierwszy raz w nowym roku poszłam na zumbę. Dlaczego dopiero wczoraj, a nie na przykład już drugiego stycznia? Bo moja grupa z ulubionym instruktorem zaczynała zajęcia właśnie wczoraj. Wiem, że trochę późno, ale lepiej późno niż wcale. No dobrze, ale dlaczego piszę o tej zumbie wczorajszej na mojej siłowni na południu Londynu?

Rodzinka UK

Jaki zawód wykonujesz na emigracji?

 

Czy decydując się na życie za granicą braliście pod uwagę fakt zmiany zawodu? Jak bardzo zaskoczyło was życie pod tym względem?

Jeśli ktoś wyjechał do pracy na kontrakt to pół biedy, bo wiedział do czego jedzie. Co jednak w sytuacji, kiedy trzeba było zmienić profesję, lub jak w przypadku Beaty szukać czegoś innego, i to natychmiast?

Kultura

"PLANETA SINGLI 2" - Hit, który pokochały miliony Polaków!!! w kinach UK od 23 Listopada

Związek Ani (Agnieszka Więdłocha) i Tomka (Maciej Stuhr) przeżywa poważny kryzys. On, showman-celebryta wcale nie ma zamiaru się ustatkować. Ona z kolei chce poważnego związku. Tymczasem na horyzoncie pojawia się Aleksander – zauroczony Anią milioner, właściciel aplikacji Planeta Singli, przekonany, że nikt inny nie pasuje do niego bardziej niż romantyczna nauczycielka muzyki.

Zapraszamy do kina!

 

https://www.youtube.com/watch?v=vngIzd98Ics

 

Kultura

Film Planeta Singli 2 w kichach w Wielkiej Brytanii

Planeta Singli 2 to jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku – kontynuacja hitu, w którym zakochały się miliony widzów. W listopadzie 2018 na kinowe ekrany powrócą Maciej Stuhr i Agnieszka Więdłocha jako para, której losy połączyła randkowa aplikacja.

Co się wydarzy w drugiej części Planety Singli 2? Premiera, zwiastun, obsada w jednym miejscu!

Kultura

Koncert na 100-lecie niepodległości Polski w Royal Albert Hall w Londynie

 

 

To było wyjątkowe wydarzenie. I nie chodzi już o gwiazdy, które występując na scenie sprawiły, że ta noc rozbłysła. Chwila, w której zabrzmiał nasz narodowy hymn, Mazurek Dąbrowskiego odśpiewany przez tłum Polonii była niezwykła. Płakali wszyscy, bo była to chwila szczególnego wzruszenia.

W niedzielę 11 listopada 2018 w jednej z najpiękniejszych i najbardziej prestiżowych na świecie sal koncertowych – Royal Albert Hall odbył się koncert pod nazwą „Sto lat”, poświęcony setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Od jutra dieta. Małgorzata Mroczkowska

Najszczęśliwszy dzień w życiu grubasa: waga drgnęła we właściwym kierunku!

Dzień zaczął się w bardzo przyjemny sposób. Normalnie nie wchodzę na wagę zbyt często, żeby po pierwsze się dołować, a po drugie, żeby nie tracić motywacji.

Poza tym przeczytałam gdzieś, że w ogóle wagę łazienkową należy wyrzucić, bo najlepiej oceniać chudnięcie po ciuchach, które zaczynają na nas wisieć. Pod warunkiem oczywiście, że się zacznie chudnąć. Ja na ten moment czekałam od dawna. Niestety, nic po moich ciuchach nie było widać, a nawet miałam wrażenie, że spodnie zaczynają mnie lekko piłować w pasie. Jeszcze tego by brakowało, żebym zamiast schudnąć przytyła. Czytałam o takich przypadkach, które podobno nagminnie przytrafiają się kobietom zderzającym się z tą, no, menopauzą. Cholera, za rok czterdziecha, nigdy nie wiadomo kiedy i mnie przyatakuje. A może proces zmniejszania się jajników do wielkości łepka od szpilki już się u mnie rozpoczął?

W te pędy wysunęłam spod łazienkowej szafki moją małą, kwadratową i samotną wagę. Smutnie wyglądała.

  • Cześć nieprzyjaciółko – powiedziałam do niej.

Waga miała ze mną ogólnie przerąbane.

Nigdy nie spotykałyśmy się miłych okolicznościach. Zawsze miałam do niej pretensje, zawsze obarczałam ją o to, że specjalnie zawyża, że nie współpracuje i ogólnie jest przeciwko mnie. Czasem, kiedy ta jej strzałeczka przechylała się niebezpiecznie w prawo, miałam ochotę wyrzucić ją za okno. Ale nie robiłam tego nigdy, naiwnie wierząc, że może następnym razem moja waga okaże mi odrobinę wsparcia, odrobinę zrozumienia i zatrzyma tę strzałkę na odpowiedniej cyferce. A wtedy przysięgam, wezmę ją w ramiona i chyba z tego wszystkiego ucałuję. Niestety, do tej pory taki pocałunek pozostawał wyłącznie w sferze moich marzeń.

Waga stała w miejscu. Jakby jej ktoś, za to maleńkie szkiełko betonu nalał. Nie chciał się ruszyć. Choćbym stukała noga i tupała. Nic. A przecież się starałam. Troszeczkę się starałam. Poprzedniego dnia nie miałam czasu zjeść obiadu, więc mnóstwo kalorii zostało w lodówce, zamiast w moim żołądku. Co prawda wieczorem dopadł mnie wilczy głód i musiałam wrzucić w siebie sałatkę z dorsza, ale na usprawiedliwienie mogę dodać, że zamiast majonezu miała w sobie jogurt naturalny. I to był mój świadomy, niskokaloryczny wybór.

Wysunęłam wagę, wgramoliłam się na nią i … oczom nie mogłam uwierzyć.

Pół kilo mniej mnie było. PÓŁ KILO MNIEJ! O, Jezu, co za szczęście nie pojęte!

Żeby nie było, że się pomyliłam spojrzałam w dół raz jeszcze i na całe szczęście zobaczyłam ten sam, jakże przyjemny moim oczom widok: pół kilo jak wół patrzyło na mnie zdziwione tak samo jak ja. Czyżby się więc udało???

Wciąż nie mogłam uwierzyć. Tak długo czekałam na ten moment, że aż całkiem zbaraniałam od nadmiaru szczęścia. Podniosłam głowę i spojrzałam w lustro. O, matko! I co ja w tym lustrze zobaczyłam? Siebie. Ale to nie byłam już ta dawna ja. To byłam ja, ale ta nowa, o pół kilo mniejsza, o całe pół kilo lżejsza! Ogromna różnica wymalowana była na całej mojej twarzy, ba, na całym moim ciele. Ja po prostu wyglądałam inaczej, i to od razu. Co prawda, policzki nadal miałam raczej pyzate, ale ja już widziałam moje wystające kości policzkowe. Zsunęłam lekko ramiączko piżamy, żeby dostrzec kości obojczyka, która tak cudownie mi wystawały przed ślubem, a po urodzeniu dzieci schowały się bezczelnie gdzieś w barkach. Nie widziałam ich teraz, ale czułam je już pod palcami. Och, jak ja kocham to uczucie, jak ja za nim tęskniłam przez te wszystkie tłuste dni i noce!

Nareszcie uwierzyłam, że i w moim przypadku zrzucenie kilogramów będzie możliwe. Ile szczęścia mi to dawało może zrozumieć tylko ktoś taki, jak ja, kto od lat wypędza te kilogramy z siebie, przegania je, a one i tak wracają i uciec ode mnie nie chcą. No, cóż, najwyraźniej mnie lubią.

Poranna chwila spędzona na mojej wadze, chwila, którą rzecz jasna chciałam przedłużyć i najlepiej, żeby w ogóle się nie kończyła, bo mogłam na te pół kilo stracone patrzeć bez końca, chwila ta dała mi wiele do myślenia. Otóż uświadomiłam sobie, jak niewiele do tego mojego szczęścia mi potrzeba. Małe, głupie pół kilo w dół, a ja byłam już w siódmym niebie. Co za uczucie. To lepsze niż orgazm, co ja mówię, to lepsze niż wszystko inne. Nie ma nic piękniejszego niż strata wagi. I to jest jedyna strata w moim życiu, jakiej oczekuję i się spodziewam.

*

Już nic w siebie nie wcisnę. No chyba, że...serniczek.

*

Powyższy fragment pochodzi z ksiązki Małgorzaty Mroczkowskiej, "Od jutra dieta! Zapiski niedoskonałej pani domu", Wydawnictwo Czwarta Strona, Poznań, 2017

Więcej o książce na stronie empiku: https://www.empik.com/od-jutra-dieta-mroczkowska-malgorzata,p1134043033,ksiazka-p

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.