Skip to main content
Zdrowie

Masaż - relaksuje czy uzdrawia?

 

 

W dzisiejszych czasach wielu z nas żyje w ciągłym biegu, nieustannym stresie, jesteśmy zapracowani i nie potrafimy znależć chwili dla siebie.

Po ciężkim dniu chcielibyśmy się zrelaksować. Niestety z czasem jest to niemożliwe ze względu na tryb życia jaki prowadzimy.

Dodatkowo zmagamy sie z problemami zdrowotnymi oraz dolegliwościami, które mogą prowadzić do chorób.

Nasze problemy zdrowotne nawarstwiają się a my nie wiemy jak sobie pomóc.

Kultura

Theresa May zwróciła się bezpośrednio do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii.

Publikujemy  list premier Wielkiej Brytanii:

Przed szczytem Rady Europejskiej, Theresa May zwróciła się bezpośrednio do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii.

List otwarty brytyjskiej premier do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii:

Udając się dziś do Brukseli wiem, że wiele osób będzie miało nadzieję, iż my – przywódcy 28 krajów Unii Europejskiej – pokażemy, że na pierwszym miejscu stawiamy ludzi.

Porady

Znęcanie się psychiczne w szkole nad…dorosłymi. Co mnie spotkało i jak to się skończyło

W kwestiach tak przykrych jak znęcanie się czy prześladowanie (bullying) w szkole ze strony silniejszych wobec słabszych zwykle słyszymy, że jeśli już kogoś dotyczy, to dzieci. Można się niestety zdziwić. Taka sytuacja spotkała właśnie mnie, osobę dorosłą, żonę i matkę.

Nie jest mi łatwo o tym pisać, bo jest to sprawa bardzo osobista i nadal bolesna. Pomyślałam jednak, że celem wyjęcia tej historii na światło dzienne jest pokazanie innym, że po pierwsze takie sytuacje zdarzają się, że są bolesne i że można mimo wszystko walczyć o własną godność.

Rodzinka UK

Gwałciciel grasujący w południowo-wschodnim Londynie wciąż na wolności

 

Policja londyńska ostrzega mieszkańców południowo-wschodniej części miasta przed groźnym przestępcą seksualnym, który za ofiary obiera sobie nawet jedenastoletnie dziewczynki.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy poszukiwany mężczyzna dopuścił się ataków aż na siedmiu dzieciach w wieku od 11 do 13 lat. Ofiarami jego padły także dwie młode kobiety w wieku 25 i 27 lat. Do ataków doszło w biały dzień w dzielnicach Greenwich i Lewisham.

Kultura

„Ach śpij kochanie” Krzysztofa Lange już wkrótce w Wielkiej Brytanii

Trzeciego listopada do kin w Wielkiej Brytanii trafi film Krzysztofa Lang „Ach śpij kochanie” w którym Andrzej Chyra wciela się w postać Władysława Mazurkiewicza zwanego Pięknym Władkiem. To król życia, zamożny kobieciarz, szanowany obywatel, ale także człowiek o zaskakujących powiązaniach, hipnotycznym uroku i niejasnej przeszłości.

Nie chcę być ciocią ze Skypa.

Nie chcę być ciocią ze Skypa.

 

 

Mieszkając za granicą często zastanawiamy się, po co właściwie wyjechaliśmy z kraju? Za czym tak goniliśmy? Z czasem zmieniły się nasze priorytety. To, co wydawało nam się kiedyś spełnieniem marzeń, dzisiaj stało się dla nas zwyczajnością. I tylko jedno pozostaje nierozwiązane: czy to czasy się tak zmieniły, czy my?

Z Kamilą spotykamy się w kawiarni przepięknie położonej na samym szczycie parku w Greenwich, w południowo-wschodniej części Londynu. Jej roczny synek właśnie zasnął w wózku, więc możemy spokojnie porozmawiać. Zamawiamy kawę i dwa kawałki ciasta marchewkowego.

- W Polsce nie znałam tego ciasta – mówi Kamila wbijając widelczyk w spory kawałek, który przypomina bardziej tort, niż ciasto – A tutaj carrot cake jest bardzo popularny.

- Też je uwielbiam! – mówię.

- A ja wolałabym szarlotkę, albo nasz sernik – dodaje Kamila z przekąsem – Nie żaden cheesecake, tylko właśnie sernik.

- Ależ ty się zrobiłaś sentymentalna! – uśmiecham się do niej.

- Żebyś wiedziała – nie zaprzecza - Wiesz, zawsze czytałam o Polonusach, którzy po latach życia na emigracji wracali do Polski, bo brakowało im smaku naszego chleba. Nigdy wcześniej tego nie rozumiałam, śmiałam się z takiego gadania. A tu okazało się, że sama zamieniłam się w kogoś takiego.

- Tęsknisz za Polską? – pytam.

Kamila poprawia kocyk w wózku swojego syna. Otula go nim z czułością.

- To już nie jest tęsknota – mówi szeptem, po czym dodaje – To rozpacz.

- Co ty mówisz?

- Mówię, jak jest. Każdego dnia budzę się i liczę na to, że stanie się jakiś cud i wrócimy tam, skąd przyjechaliśmy. Po dziewięciu latach mam dość Wielkiej Brytanii, ale z drugiej strony po tak długim czasie nie jest łatwo wrócić do Polski i zaczynać wszystko od początku.

Co ciekawe, Kamila, tak jak spora część Polaków mieszkających za granicą, nie sprzedała swojego mieszkania w Polsce. Wynajmuje je od lat licząc na to, że kiedyś tam wróci i zamieszka w nim znowu. Jej mąż już dawno sugerował, żeby je sprzedali i za te pieniądze kupili w końcu coś swojego w Londynie, zamiast wynajmować i niepotrzebnie napychać tylko kieszeń prywatnemu landlordowi. I chociaż mąż truje jej o tym pomyśle od lat, to Kamila nie zgodziła się sprzedać mieszkania w Polsce.

- To moje zabezpieczenie na przyszłość – mówi – Przynajmniej mam do czego wrócić. Zwłaszcza teraz, kiedy mamy dziecko. Nie chcę, żeby tutaj chodził do szkoły.

- Dlaczego? – pytam zaskoczona.

- Bo chcę, żeby chodził do szkoły w Polsce, tak jak ja i jego ojciec. Na naszym osiedlu jest bardzo dobra podstawówka.

- W Polsce?

- Tak. Ja ją skończyłam i z moimi koleżankami z dawnej klasy do dzisiaj utrzymuję kontakt. Czy to nie jest piękne?

- Myślisz, że twój syn w angielskiej szkole nie nawiąże przyjaźni na całe życie?

- Pewnie by tak się stało. Ale wolę wrócić do Polski. Tutaj nic nie jest pewne. A wszystko przez ten cały Brexit.

- Wiele osób tak uważa – dodaję.

- I wiele osób właśnie przez Brexit stąd wyjedzie, zobaczysz. Już wyjeżdżają.

- Zauważyłam – mówię.

- Nasi znajomi, z którymi znamy się od samego początku naszego przyjazdu do Londynu właśnie wrócili do Poznania. Wiesz, jak się poczułam, kiedy to się stało? Jakby ktoś mi odciął rękę. To byli nasi przyjaciele, nadal nimi są. Tylko teraz są bardzo daleko. I tutaj tak będzie zawsze. Nigdy nie masz gwarancji, że ktoś z kim się zaprzyjaźnisz nagle nie wyjedzie.

- Ale to samo dzieje się w Polsce. Stamtąd ludzie też wyjeżdżają, spójrz na nas.

Kamila uśmiecha się.

- Masz rację. Takie czasy, że wszyscy gdzieś się przemieszczają. Ale zawsze pozostaje rodzina, która już nigdzie się nie przeprowadzi. Poza tym mam dwie siostry, które mają swoje dzieci. I te dzieci znają mnie właściwie tylko przez telefon. A ja nie chcę być dłużej ciocią ze Skypa – mówi – Chcę być dla nich prawdziwą ciocią, do której można przyjść z każdym problemem.

Tęsknota za rodziną, za kuzynami i dziadkami jest, poza względami ekonomicznymi jednym z najczęstszych powodów powrotu do kraju. I już nie chodzi o nasz kontakt z dalszymi i bliższymi członkami rodziny w Polsce. Zakładając własną rodzinę nie chcemy skazywać naszych dzieci na brak kontaktu z nimi. Nie chcemy, by nasze dzieci rosły z dala od dziadków.

- Mój tato umarł dwa lata temu – mówi Kamila – To straszne, kiedy pomyślę, że mój syn nie miał nawet okazji poznać swojego dziadka. Ale mama jeszcze żyje i nie chcę zmarnować tej okazji. Chcę, by mój syn do niej chodził, a nie latał samolotem tylko w wakacje i na święta. Emigracja nie jest tego warta. To za duża cena, której nie mam zamiaru dłużej płacić. Kiedyś mówiło się, że rodzina jest święta. I ktoś, kto to powiedział miał rację.

Dopijamy nasze kawy, każda z nas kończy ciasto. Syn Kamili właśnie się budzi, trzeba wracać do domu. I zastanawiam się, w jakiej rzeczywistości obudzi się ten chłopiec za kilka lat? Czy mojej znajomej uda się wrócić do Polski? Czy może mąż przekona ją do pozostania za granicą? A może pojadą jeszcze dalej, do innego kraju? Przecież nikt z nas nie wie, co będzie w przyszłości.

Jedno jest pewne, po Brexicie coraz więcej Polaków rozważa wyjazd z Wielkiej Brytanii. Jedni chcą, jak to się u nas mówi zjechać do kraju, inni myślą o reemigracji, czyli podbijaniu kolejnych miejsc, a nawet kontynentów.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.