Skip to main content
Zdrowie

Badania okresowe krwi w Anglii: dlaczego pacjenci nie otrzymują wyników badań?

Dlaczego w Anglii nie jest popularne wysyłanie pacjentów na badanie krwi?Co powinno nas zaniepokoić w zachowaniu dzieci? Czy to nie dziwne, że w Anglii pacjent nie dostaje wyników badań i czy zapewnianie, że wszystko jest dobrze powinno nam pacjentom wystarczyć? Zapraszam na rozmowę, którą przeprowadziłam w polskiej klinice w Londynie:

https://www.youtube.com/watch?v=ZJEWjXm4Vb8

 

Rodzinka UK

Na emigracji nikt nie jest szczęśliwy

 

Po Brexicie coraz więcej Polaków wybiera opcję powrotu do ojczyzny. Nawet wśród moich znajomych zauważyłam ten trend. Co sprawia, że postanawiamy wrócić do Polski? Okazuje się, że powody bywają całkiem prozaiczne.

Zdrowie

Jak dbać o skórę twarzy latem

 

O skórę twarzy powinniśmy dbać przez cały rok, jednak lato jest okresem, kiedy musimy o nią zadbać jeszcze bardziej. O tej porze roku nasza cera jest bowiem narażona na wiele negatywnych czynników - silne promieniowanie UV, wiatr, woda morska, woda z basenu, piasek czy wysoka temperatura niszczą barierę hydrolipidową skóry i zaburzają jej równowagę. To z kolei prowadzi do nadmiernego wysuszenia i przedwczesnego starzenia się skóry.

 

Jak więc zadbać o skórę twarzy latem?

Wychowanie

Zatłuc dzieciaka na śmierć...

 

Znacie takie powiedzenia, jak: Zabić jak psa, albo stłuc go na kwaśne jabłko? Właśni wróciłam z miasta, gdzie byłam razem z innymi przechodniami świadkiem sceny, której opis znajduje się w powyższych powiedzeniach.

Zdrowie

Leczenie zębów w ciąży

 

Idealną sytuacją jest kiedy kobieta przed planowaną ciążą wyleczy wszystkie zęby, jednak takie sytuacje nie zdarzają się  niestety często. Dlatego bardzo ważna jest, po potwierdzeniu ciąży, wizyta u stomatologa w celu sprawdzenia stanu uzębienia. Jeżeli pojawią się ubytki-należy je wyleczyć gdyż nieleczone mogą prowadzić do poważnych konsekwencji.

 

Nie chcę być ciocią ze Skypa.

Nie chcę być ciocią ze Skypa.

 

 

Mieszkając za granicą często zastanawiamy się, po co właściwie wyjechaliśmy z kraju? Za czym tak goniliśmy? Z czasem zmieniły się nasze priorytety. To, co wydawało nam się kiedyś spełnieniem marzeń, dzisiaj stało się dla nas zwyczajnością. I tylko jedno pozostaje nierozwiązane: czy to czasy się tak zmieniły, czy my?

Z Kamilą spotykamy się w kawiarni przepięknie położonej na samym szczycie parku w Greenwich, w południowo-wschodniej części Londynu. Jej roczny synek właśnie zasnął w wózku, więc możemy spokojnie porozmawiać. Zamawiamy kawę i dwa kawałki ciasta marchewkowego.

- W Polsce nie znałam tego ciasta – mówi Kamila wbijając widelczyk w spory kawałek, który przypomina bardziej tort, niż ciasto – A tutaj carrot cake jest bardzo popularny.

- Też je uwielbiam! – mówię.

- A ja wolałabym szarlotkę, albo nasz sernik – dodaje Kamila z przekąsem – Nie żaden cheesecake, tylko właśnie sernik.

- Ależ ty się zrobiłaś sentymentalna! – uśmiecham się do niej.

- Żebyś wiedziała – nie zaprzecza - Wiesz, zawsze czytałam o Polonusach, którzy po latach życia na emigracji wracali do Polski, bo brakowało im smaku naszego chleba. Nigdy wcześniej tego nie rozumiałam, śmiałam się z takiego gadania. A tu okazało się, że sama zamieniłam się w kogoś takiego.

- Tęsknisz za Polską? – pytam.

Kamila poprawia kocyk w wózku swojego syna. Otula go nim z czułością.

- To już nie jest tęsknota – mówi szeptem, po czym dodaje – To rozpacz.

- Co ty mówisz?

- Mówię, jak jest. Każdego dnia budzę się i liczę na to, że stanie się jakiś cud i wrócimy tam, skąd przyjechaliśmy. Po dziewięciu latach mam dość Wielkiej Brytanii, ale z drugiej strony po tak długim czasie nie jest łatwo wrócić do Polski i zaczynać wszystko od początku.

Co ciekawe, Kamila, tak jak spora część Polaków mieszkających za granicą, nie sprzedała swojego mieszkania w Polsce. Wynajmuje je od lat licząc na to, że kiedyś tam wróci i zamieszka w nim znowu. Jej mąż już dawno sugerował, żeby je sprzedali i za te pieniądze kupili w końcu coś swojego w Londynie, zamiast wynajmować i niepotrzebnie napychać tylko kieszeń prywatnemu landlordowi. I chociaż mąż truje jej o tym pomyśle od lat, to Kamila nie zgodziła się sprzedać mieszkania w Polsce.

- To moje zabezpieczenie na przyszłość – mówi – Przynajmniej mam do czego wrócić. Zwłaszcza teraz, kiedy mamy dziecko. Nie chcę, żeby tutaj chodził do szkoły.

- Dlaczego? – pytam zaskoczona.

- Bo chcę, żeby chodził do szkoły w Polsce, tak jak ja i jego ojciec. Na naszym osiedlu jest bardzo dobra podstawówka.

- W Polsce?

- Tak. Ja ją skończyłam i z moimi koleżankami z dawnej klasy do dzisiaj utrzymuję kontakt. Czy to nie jest piękne?

- Myślisz, że twój syn w angielskiej szkole nie nawiąże przyjaźni na całe życie?

- Pewnie by tak się stało. Ale wolę wrócić do Polski. Tutaj nic nie jest pewne. A wszystko przez ten cały Brexit.

- Wiele osób tak uważa – dodaję.

- I wiele osób właśnie przez Brexit stąd wyjedzie, zobaczysz. Już wyjeżdżają.

- Zauważyłam – mówię.

- Nasi znajomi, z którymi znamy się od samego początku naszego przyjazdu do Londynu właśnie wrócili do Poznania. Wiesz, jak się poczułam, kiedy to się stało? Jakby ktoś mi odciął rękę. To byli nasi przyjaciele, nadal nimi są. Tylko teraz są bardzo daleko. I tutaj tak będzie zawsze. Nigdy nie masz gwarancji, że ktoś z kim się zaprzyjaźnisz nagle nie wyjedzie.

- Ale to samo dzieje się w Polsce. Stamtąd ludzie też wyjeżdżają, spójrz na nas.

Kamila uśmiecha się.

- Masz rację. Takie czasy, że wszyscy gdzieś się przemieszczają. Ale zawsze pozostaje rodzina, która już nigdzie się nie przeprowadzi. Poza tym mam dwie siostry, które mają swoje dzieci. I te dzieci znają mnie właściwie tylko przez telefon. A ja nie chcę być dłużej ciocią ze Skypa – mówi – Chcę być dla nich prawdziwą ciocią, do której można przyjść z każdym problemem.

Tęsknota za rodziną, za kuzynami i dziadkami jest, poza względami ekonomicznymi jednym z najczęstszych powodów powrotu do kraju. I już nie chodzi o nasz kontakt z dalszymi i bliższymi członkami rodziny w Polsce. Zakładając własną rodzinę nie chcemy skazywać naszych dzieci na brak kontaktu z nimi. Nie chcemy, by nasze dzieci rosły z dala od dziadków.

- Mój tato umarł dwa lata temu – mówi Kamila – To straszne, kiedy pomyślę, że mój syn nie miał nawet okazji poznać swojego dziadka. Ale mama jeszcze żyje i nie chcę zmarnować tej okazji. Chcę, by mój syn do niej chodził, a nie latał samolotem tylko w wakacje i na święta. Emigracja nie jest tego warta. To za duża cena, której nie mam zamiaru dłużej płacić. Kiedyś mówiło się, że rodzina jest święta. I ktoś, kto to powiedział miał rację.

Dopijamy nasze kawy, każda z nas kończy ciasto. Syn Kamili właśnie się budzi, trzeba wracać do domu. I zastanawiam się, w jakiej rzeczywistości obudzi się ten chłopiec za kilka lat? Czy mojej znajomej uda się wrócić do Polski? Czy może mąż przekona ją do pozostania za granicą? A może pojadą jeszcze dalej, do innego kraju? Przecież nikt z nas nie wie, co będzie w przyszłości.

Jedno jest pewne, po Brexicie coraz więcej Polaków rozważa wyjazd z Wielkiej Brytanii. Jedni chcą, jak to się u nas mówi zjechać do kraju, inni myślą o reemigracji, czyli podbijaniu kolejnych miejsc, a nawet kontynentów.

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.