Skip to main content
Rodzinka UK

Gdy nasze dzieci chcą wracać do Polski

 

 

Przeprowadzając się na stałe do innego kraju często bierzemy pod uwagę nie tylko poprawę naszego statusu społecznego, ale również bierzemy pod uwagę lepszą przyszłość dla naszych dzieci. I w większości przypadków udaje się to osiągnąć. Praca za granicą pozwala na kupno domu, czy samochodu, dzieci zaczynają mówić biegle w drugim języku. A po kilku latach okazuje się nagle, że nasze dziecko chce za wszelką cenę wrócić do Polski.

Porady

Bezpieczeństwo dzieci w drodze do szkoły.

Wakacje oficjalnie dobiegły końca, co oznacza, że rodzice z całego kraju wrócili do swoich obowiązków przy odwożeniu i odbieraniu dzieci ze szkoły.

 

Większość dzieci jest podwożona i odbierana ze szkoły samochodem. Najnowsze statystyki mówią, że aż 42% dzieci w szkołach podstawowych przyjeżdża do szkoły samochodem. Jednakże, w związku z tym, że dzieci stają się coraz mniej aktywne, a nadwaga wśród najmłodszych jest coraz większym problemem, rodzice starają się temu zaradzić i wysyłają swoje pociechy do szkoły np. rowerem.

 

Wychowanie

Czy dzieci powinny ustępować miejsca starszym?

Każdy rodzic powinien odpowiedzieć sobie na pytanie kogo wychowuje: przyszłego egoistę, czy osobę lubianą przez wszystkich, miłą i wrażliwą na potrzeby innych? Czasem w codziennym biegu zapominamy, że to właśnie my, jako rodzice mamy największy wpływ na to, kim w przyszłości będą nasze dzieci.

 

O Brexicie pod bramą szkolną

O Brexicie pod bramą szkolną w Londynie

 

 

Stojąc pod szkołą mojego syna na południu Londynu codziennie patrzę na różnorodność ludzi, którzy tak jak ja opuścili kiedyś swój kraj, by osiedlić się w Wielkiej Brytanii. Zawsze zresztą wydawało mi się, że państwo to już w swej nazwie sugeruje nam, że jest w stanie pomieścić wiele kultur. W końcu to jest Wielka, a nie Mała Brytania. Czy po Brexicie miałoby się coś w tej kwestii zmienić?

- Wszystko się zmieni – mówi do mnie mama siedmioletniego Portugalczyka – I nie tylko dla nas, emigrantów, ale też dla nich samych. Brytyjczycy też już nie będą tacy sami jak dawniej. Teraz, kiedy tak oficjalnie opowiedzieli się za odłączeniem od Unii Europejskiej nie będą mieć najmniejszych oporów, żeby nas stąd wyrzucić.

Przykro słucha się takich opinii, zwłaszcza pod bramą szkolną, ale taki jest właśnie głos mieszkających tu Europejczyków, którzy po Brexicie poczuli się być może pierwszy raz w życiu, że nie są już u siebie.

- Czujesz, że nie jesteś u siebie? – pytam młodą Polkę, która mieszka w Londynie od czterech lat.

- Nigdy nie czułam się w Anglii, jak u siebie – mówi kołysząc wózek ze swoim maleńkim dzieckiem – No, ale teraz po tym całym Brexicie to tutaj jest strasznie. I chociaż moje dzieci tu się teraz wychowują, a młodsze nawet tu się urodziło, to ja wiem, że to nigdy nie będzie nasz dom. Nie po tym referendum. A przecież my nic złego im nie zrobiliśmy, wręcz przeciwnie.

- Mówi się, że zabieramy im pracę, że nie chcą więcej emigrantów – podpowiadam, bo takie były hasła wyborcze zwolenników wyjścia z  UE.

- Jakich emigrantów? – oburza się moja rozmówczyni – Czy pani jest emigrantką? Albo ja? Wmówili nam, że jesteśmy emigrantami, a my żyliśmy w kraju należącym do jednej, europejskiej rodziny. Ja nie byłam tu emigrantem. Ja po prostu zmieniłam miejsce zamieszkania i pracy. Teraz, to co innego. Teraz jestem przybyszem z Unii Europejskiej, z której UK właśnie wyszło.

- Ma pani rację.

- A co do pracy, to ciekawe, że Anglicy jakoś się do niej wcale nie wyrywają, zwłaszcza do tej najbrudniejszej, na farmach, gdzie od bladego świtu trzeba wycinać sałatę, albo marchewkę. Oni wolą siedzieć w domu na zasiłkach. Zresztą dobrze się stało. Zobaczymy, kto będzie teraz pracował.

Zastanawiam się głośno nad tym, jak wielu Polaków i innych obywateli państw Unii zamierza teraz wyjechać z UK na stałe.

- Nie wiem, jak Francuzi, czy Włosi, ale Polacy raczej podziękują za współpracę. Trzeba mieć honor! – mówi ojciec pięcioletniej Polki – Bo to właśnie nam dostało się najbardziej. To pod naszym adresem były te wszystkie ulotki, że niby mamy wracać do siebie. Za rozrzucanie takich rzeczy, powinno się iść do więzienia. Może to, by ich czegoś nauczyło. Pani wie, że nawet  córka moich znajomych w dzień po referendum, a to był piątek wróciła ze szkoły z płaczem.

- Dlaczego?

- Bo jej koledzy się zapytali, czy już się pakuje i dziecko myślało, że oni pytają się o wakacje, bo oni zawsze do Polski jeżdżą. A im chodziło przecież o powrót na stałe, o wyjazd stąd, pani rozumie? I takie małe dzieciaki już to wiedzą, to pani się domyśla, o czym w tych ich domach angielskich się rozmawia przy obiedzie. Dzieci przecież sobie tego nie wymyśliły same.

- To straszne – mówię – Powinni zgłosić to na policję i do dyrektora szkoły.

- Pani, a co to zmieni? – mężczyzna macha ręką – Oni są u siebie. A my jesteśmy tu tylko emigrantami.

Muszę przyznać, że ta rozmowa wiele dała mi do myślenia. Ja również, tak jak moi rozmówcy po raz pierwszy od przyjazdu do Londynu dwanaście lat temu poczułam się tu jak emigrantka. Wcześniej tak o sobie nie myślałam. W końcu mieszkaliśmy w jednej wielkiej, europejskiej rodzinie. Po Brexicie wiele się zmieni. I nie sądzę, by Anglia była kiedykolwiek taka jak dawniej.

 

 

Małgorzata Mroczkowska

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.