Skip to main content
Książki

"Zanim zrozumiem" powieść Małgorzaty Mroczkowskiej

Moja najnowsza powieść pt. „Zanim zrozumiem” to opowieść o związku toksycznym, który łączy dwoje młodych ludzi. Z pozoru szczęśliwe małżeństwo przeżywa wewnętrzny dramat, w którym pojawia się chorobliwa zazdrość i chęć odseparowania współmałżonka od najbliższej rodziny.

Zdrowie

Jadę do Polski i moje pytanie: jakie leki mam przywieźć?

 

Każdy Polak, który mieszka za granicą prędzej czy później  przeczyta tego typu zapytanie na grupie, czy forum internetowym: Jakie leki mam przywieźć z Polski, Tylko proszę o szybką odpowiedź, bo wyjazd już jutro. Jakby w UK apteki były puste. A może lekarstwa z Polski mają magiczne działanie? O co w tym chodzi, ja się pytam?

Wychowanie

Klub polskiej babci w Londynie

 

Jednym z największych problemów nękających Polaków mieszkających na stałe za granicą jest rozłąka z rodziną. O ile w przypadku osób dorosłych takie rozdzielenie ma właściwie wyłącznie znaczenie emocjonalnej pustki, o tyle w przypadku najmłodszego pokolenia brak w życiu codziennym babci, czy dziadka może mieć dużo gorsze skutki. Przecież to właśnie dziadkowie uczą nas tego wszystkiego, czego nie nauczą nas zabiegani rodzice.

Wycieczki

Uważajmy na włamania w czasie letnich wyjazdów

 

 

 

 

Lato to doskonały czas na wyjazdy te duże, i małe. Niestety to również ulubiona pora dla włamywaczy, którzy obserwują posesje nadające się idealnie do okradzenia. Jak tego uniknąć? Jak nie dać się zaskoczyć? Przecież wielu Polaków wyjeżdża latem  z dziećmi na długie tygodnie do Polski.

 

 

Porady

Emigracja i nauka języka obcego

 

 

 W zeszłym tygodniu spotkałam się ze znajomą Polką, która tak jak ja mieszka od lat w Londynie. W przerwie między zakupami ubraniowymi dla naszych dzieci, na które się umówiłyśmy usiadłyśmy w kawiarni na szybką kawę.

- Wiesz, miałam takie noworoczne postanowienie – powiedziała wsypując cukier do papierowego kubka.

- Jakie?

- Żeby wreszcie nauczyć się tego angielskiego.

- I co, udało się? – zapytałam.

- No właśnie nie – wzruszyła ramionami – Skończyło się jak zwykle tylko na dobrych chęciach.

Polka w Abu Dhabi

Polka w Abu Dhabi: moje weekendy

Uwielbiam weekendy, serio po raz pierwszy od zawsze!!!!

Kiedy byliśmy w Londynie, te dwa wolne dni potrafiły dość często przyprawić mnie o ból głowy.  Głównie dlatego, że zostawałam w domu sama z trójką dzieci, Bartek w tym czasie pracował w Walii. Czas zimowy był szczególnym wyzwaniem, bo na dworzu wiadomo jak to w Anglii deszcz w akompaniamencie wiatru, zazwyczaj szalał tak, że nikt nie miał ochoty wystawiać nosa z domu.

Najgorsze były poranki w sobotę, kiedy mieliśmy z chłopcami całkiem sporo zajęć i po prostu trzeba było się zebrać z łóżka i zejść na dół, a na dole w kuchni, było tak zimno, że miałam ochotę założyć grube buty i kurtkę puchową, kiedy musiałam do niej wejść. Zimno nie było spowodowane oszczędzaniem i przykręcaniem ogrzewania, bo muszę przyznać, że nasz piec był rozpalony do czerwoności, od po prostu stary, wiktoriański dom, który oczywiście był uroczy, niemniej ciepło się go nie trzymało.

Weekendy to  była prawdziwa walka o przetrwanie i dotrwanie do poniedziałku. Zawsze na początku miesiąca chłopcy pytali, czy w tym miesiącu będzie chociaż jeden weekend, kiedy tata nie będzie w Walii, bo takie weekendy były super.

Zazwyczaj mieliśmy dom pełen ludzi, jakoś dziwnym trafem znajomi uaktywniali się też wtedy, kiedy w domu był tata, hmmm czyżby ze mną było coś nie tak?! Możliwe, chociaż mam wrażenie, że małżeństwa wolą spotykać się w pełnym składzie, a kiedy ja występowałam w wersji solo, wtedy mój telefon milkł. Koleżanki wolały nie dzwonić, a jak już zdażyło im się zapomnieć to zawsze podkreślały jak bardzo rodzinnie są zajęci i gdzie to co mają zaplanowane, tym samym dając do zrozumienia, że spotkanie w ten weekend jest po prostu niemożliwe.

Niezawodne wtedy okazywały się samotne matki, one cierpiały na podobny syndrom weekendu, więc zazwyczaj spotykałyśmy się w jednym domu w wersji kobiety z dziećmi i organizowałyśmy sobie swój czas.

W Abu Dhabi jest inaczej, tu weekend są tym na co wszyscy czekamy z niecierpliwością. Po pierwsze jesteśmy wszyscy razem. Nawet jeżeli zdarzy się dyżur to jest on na tyle ludzki, że Bartka nie ma w domu od 16 do 8 rano, to jest absolutnie akceptowalne. Do 16 można zrobić całą masę rzeczy, szczególnie kiedy mieszka się na plaży. Dzieciakom poza piaskiem i wodą niewiele w życiu potrzeba do szczęścia, mi absolutnie wystarczy leżak i książki.

Kiedy na początku myślałam o Abu Dhabi, nie wyobrażałam sobie tu czasu wolnego. Co człowiek może robić na pustyni???? Byłam absolutnie nie świadoma tego jak bardzo ta “pustynia” jest przygotowana, aby zapewnić wszystkim dobrą zabawę.

Parków rozrywki jest całe mnóstwo, do tego większość z nich oferujetzw. annual pass, czyli płacisz raz i możesz korzystać z miejsca przez cały rok. Jasne, że raczej lato odpada, dla wszystkich aktywności na zewnątrz, ale od listopada do końca marca jest wystarczająco dużo czasu, aby taka inwestycja miała szansę się zwrócić.

W miniony weekend wybraliśmy się do Montiongate, który jest tuż obok Legolandu i na oba parki kupuje się jeden bilet.

Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy mają dzieciaki powyżej 6 lat. Główną atrakcją miejsca są rollecoastery, w związku z tym nasza trzylatka nie skorzystała z tego wyjścia, no może poza tym, że skład maskotek w domu (już i tak całkiem pokaźny) powiększył się o smerfetkę i pingwina z Madagaskaru.

Sam park nie jest zbyt duży, ale biorąc pod uwagę, że do każdej przejażdżki czeka się ok. 20 minut to spokojnie jesteśmy w nim stanie spędzić cały dzień.

Dla nas dodatkową atrakcją były Food Trucks w Last Exit. Last Exit jest po obu stronach autostrady łączącej Dubai z Abu Dhabi, gdzie przez chwile człowiek czuje się jak w Texasie w latach 50 -tych. Jedzenie, to nie tylko fast food, ale też całkiem porządne restauracyjne, szybkie dania, bo większość tych food trucks to po prostu reklamy restauracji.

Wszystkim nam bardzo się tam podobało, Kaja mówiła, że jest w filmie Auta, więc myślę, że to już mówi samo za siebie, bo jeżeli nawet 3 latka umiała znaleźć coś dla siebie w takim miejscu to musi to być coś!

Dziś poniedziałek, czyli nasz wtorek, bo weekend w Emiratach jest w piątek i sobotę, niedziela to już poniedziałek … to niby tylko jednodniowe przesunięcie, ale ja przez to żyje w niewiedzy, po prostu nie nadążam za tym jaki mamy dzień, ale to całkiem dobre poczucie, przynajmniej nie zastanawiam się nad tym jak szybko leci czas, niemniej już czekam na kolejny weekend i cieszę się, że to już za 4 dni!!!!

Jednym słowem byle do weekendu!

autor tekstu: Justyna Piechowska-Jóźwiak

blog autorki: https://whatjustynasaw.com

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.