Skip to main content
Kultura

"Przytulajka", opowiadania pełne miłości do czworonożnych przyjaciół

Lubisz się przytulać? Autorki najpiękniejszych powieści obyczajowych stworzyły opowiadania pełne miłości do domowych pupilów. Przygotuj kubek herbaty, ciepły koc i wtul się w nasze rozgrzewające historie.

„Przytulajka” to trzynaście chwytających za serce opowieści, w których psy, koty i inni czworonożni przyjaciele namieszają w życiu swoich właścicieli. Zwierzaki pomagają zatrzymać się w codziennej gonitwie i dostrzec serdeczność innych ludzi. Może miłość czeka bliżej, niż myślisz?

Rodzinka UK

Od czego zacząć przygotowania do świąt Bożego Narodzenia na Wyspach?

 

Drogie Czytelniczki MumsfromLondon! Mam na imię Patrycja i to będą moje pierwsze święta poza Polską. Przeprowadziliśmy się z rodziną do Wielkiej Brytanii wiosną tego roku. Tak się składa, że nie możemy pojechać do Polski w tym szczególnym czasie, bo mąż pracuje, a ja będę z małym w domu. Do tej pory wszystkie święta spędzałam z rodziną, bo mieszkaliśmy u moich rodziców i to mama wszystko ogarniała. To będą nasze pierwsze święta tutaj. Trochę jestem tym przerażona. Od czego mam zacząć przygotowania do świąt? Im bliżej, tym bardziej jestem przerażona. Pomocy!

Rodzinka UK

Czym różni się polski występ pantomimy od brytyjskiej?

 

Jakiś czas temu, kiedy nasze dzieci były jeszcze całkiem małe, mąż postanowił zabrać je w niedzielę do teatru. Kupił bilety i pojechał z nimi na niedzielne przedstawienie na północy Londynu. Kiedy wrócili, zapytałam czy im się podobało. Dzieci były zachwycone. A mąż? A mąż stwierdził, że był bardzo zaskoczony, że na tej pantomimie nie dość, że mówili to jeszcze śpiewali! No to jak to w końcu jest z tą brytyjską pantomimą dla dzieci?

 

Rodzinka UK

Internetowa szkoła języka polskiego w UK

Jaką jesteś mamą? Zaradną, przykładną, wyluzowaną, ambitną? Złych nie ma, bo wszystkie chcemy jak najlepiej dla swoich dzieci J.

 

Jestem matką Polką, mieszkam w Anglii i chcę aby moje dzieci miały jak najlepiej w życiu.

Polka w Abu Dhabi

Polka w Abu Dhabi: turyści...

Od kiedy jesteśmy w Emiratach praktycznie ciągle, z małymi przerwami mamy gości, to niesamowite nigdy wcześniej tego nie było, nie wiem dlaczego Londyn nie był, aż tak atrakcyjny, przecież obiektywnie rzecz biorąc jest tam całe mnóstwo ciekawych i pięknych miejsc, przez 8 lat nie udało mi się wszystkiego zobaczyć, a tu nagle pustynia przeżywa oblężenie.

Być może to chęć słońca, bo na pewno nie potrzeba oglądania zabytków, ich tu zwyczajnie nie ma, kraj jest wciąż bardzo młody i mimo, że jest tu całkiem sporo do oglądania, bo wszystko absolutnie jest tu przygotowane by zadowolić turystów, jednak Ci którzy nastawili się na zwiedzanie w  stylu Egipt na pewno będą czuli się rozczarowani.

Ostatnio byłam z moją Kają w Yas Mall, to mall na jednej z bardziej rozrywkowych wysp Abu Dhabi, jest tu między innymi Ferrari World, czyli coś dla miłośników i wielbicieli super szybkiej jazdy na rollercosterach, plus Yas Waterworld, tym razem pełna rozrywka dla tych, dla których zjeżdżalnie i woda to żywioł absolutny, opowiem o tych miejscach w kolejnych wpisach. W każdym razie nasze wycieczki we dwie do Yas Mall zawsze mają w sobie punkt obowiązkowy czyli lunch!

Nie, nie jest to lunch odpowiedzialnego rodzica, który zawsze dba o super zbilansowany posiłek swojego dziecka, to jest lunch pt. “zero zasad, sama przyjemność” dla Kai oznacza to zazwyczaj pizze margarite z Pizza Hut, aby uspokoić wszystkich, którzy będą mieli okazję to wyznanie czytać pragnę podkreślić, że takie “ekscesy” zdarzają się nam raz na miesiąc!

Nie ma większego znaczenia, co my tam jemy, ważniejsze jest, że tym razem z każdej możliwej strony  słyszałam język polski, zupełnie jakbym była w warszawskiej Arkadii. Oczywiście była to wycieczka rodaków, kiedy usłyszeli, że rozmawiam z Kają po polsku, od razu usłyszałam serię pytań i zarzutów w stronę miejsca do którego sami, dobrowolnie i bez żadnego przymusu postanowili się wysłać na wakacje moi współplemieńcy.

Nie mogłam uwierzyć, że to co jest największym osiągnięciem miejsca, w odczuciu polskich turystów jest absolutną porażką, a przynajmniej niewartym uwagi badziewiem. I tak Dubajowi dostało się za wysokie budynki i brak zieleni, tak nie żartuje!!!!!

Ja uważam, że te wieżowce mają absolutne prawo nie robić na ludziach wielkiego wrażenia, szczególnie jak ogląda się je w miejscach gdzie klimat i warunki pozwalają budować to co się nam zamarzy, chociaż ja kocham te olbrzymy, a szczególnie uwielbiam nowojorskie kolosy!!!! To już taka moja słabość.  Budynki, które są tu, są tym bardziej niesamowite, gdyż wyrosły na pustyni, chwile temu, nie było tu nic!!!!

Budowanie na pustyni jest wyjątkowo trudne, nie tylko dla samych wykonawców, którzy muszą się zmagać z upałem, wiatrem i wszechobecnym piaskiem/kurzem, ale też dla samych konstruktorów, architektów, którzy muszą pamiętać, że piasek to wyjątkowo trudne podłoże.

Generalnie wszystko co widzimy ponad ziemią ma swoje odbicie pod nią. W budowaniu na pustyni, wykorzystuje się zasadę, która była juz znana konstruktorom Wenecji. Tam miasto na wodzie powstało na drewnianych palach, tu w ziemie, nie wkopuje się już drewnianych pali, ale wielkie cementowe konstrukcje, które pozwalają utrzymać kolosy ponad ziemią.

WOW czyż to nie jest imponujące?! Jeżeli wyjdziemy ze schematów i spojrzymy na wszystko szerzej to nie możemy się nie zachłystnąć pomysłowością i nieograniczoną ludzką wyobraźnią, nagle okazuje się, że nie ma rzeczy niemożliwych!!!! Można wszystko, a ograniczenia są tylko w nas.

Myślę, że wyjeżdżając do Emiratów, to musi być nasza myśl przewodnia. Brak ograniczeń w czymkolwiek również w naszym myśleniu.

A zieleń, ja kiedy po raz pierwszy wylądowałam w Abu Dhabi, nie mogłam wyjść z podziwu ile tu zieleni, i znowu nie próbuje tego porównywać do Londynu, który jest chyba jedną z najbardziej zielonych stolic Europy, gdzie klimat pozwala, na to aby absolutnie wszystkie możliwe rośliny miały swój raj.

W Abu Dhabi wszędzie gdzie to możliwe są palmy, kwiaty, krzewy i znowu człowiek jest tu absolutną górą, tym razem po raz kolejny w pozytywnym odbiorze. Na tej pustyni przy tych szalonych upałach są rośliny i bardzo dobrze się mają, są piękne zielone parki, z trawą do grania w piłkę, czy zwykłego piknikowania w chłodniejsze dni. Do każdego większego drzewa, czy krzewu podłączone są specjalne rurki nawadniające, także mimo szalonego ciepła, mogły one spokojnie rosnąć.

Zagubienie i zupełne niezrozumienie naszych polskich turystów zainspirowało mnie do stworzenia tu małego przewodnika po Emiratach. Takiego, który pozwoli każdemu znaleźć tutaj coś dla siebie, a przede wszystkim, żebyśmy przyjeżdżali tu i nie żałowali wydanych na wakacje pieniędzy, jak to wspomniał jeden bardzo niezadowolony pan.

Już jakoś tak mam, że jak mieszkam w jakimś miejscu to zaczynam się z nim identyfikować i lubię w nim widzieć pozytywne rzeczy, a niekoniecznie słuchać i mówić co tu złego i niedoskonałego, bo przecież idealne miejsca nie istnieją i to jest piękne!!!!!!!

Tekst: Justyna Piechowska-Jóźwiak

adres bloga: https://whatjustynasaw.com

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.