Skip to main content
Książki

Czytajmy dzieciom przed snem

 

 

Kto z nas nie pamięta tych słodkich lat dzieciństwa, kiedy utuliwszy głowę na podusi patrzyło się na babcię, która siedziała przy naszym łóżku i w cieniu nocnej lampki czytała nam bajki?

Leżąc widziało się tylko okładkę książki. Patrzył na nas wtedy kot w butach, albo Miś Uszatek. Kartki cicho szeleściły za każdym razem, kiedy babcia przewracała stronę w książce. Z czasem prosiło się ją błagalnym głosem: Babciu, mogę przewrócić kartkę? Babcia pozwalała tylko raz, bo trzeba było spać. Po to właśnie było cale to bajek czytanie.

Książki

"Zanim zrozumiem" powieść Małgorzaty Mroczkowskiej

Moja najnowsza powieść pt. „Zanim zrozumiem” to opowieść o związku toksycznym, który łączy dwoje młodych ludzi. Z pozoru szczęśliwe małżeństwo przeżywa wewnętrzny dramat, w którym pojawia się chorobliwa zazdrość i chęć odseparowania współmałżonka od najbliższej rodziny.

Zdrowie

Jadę do Polski i moje pytanie: jakie leki mam przywieźć?

 

Każdy Polak, który mieszka za granicą prędzej czy później  przeczyta tego typu zapytanie na grupie, czy forum internetowym: Jakie leki mam przywieźć z Polski, Tylko proszę o szybką odpowiedź, bo wyjazd już jutro. Jakby w UK apteki były puste. A może lekarstwa z Polski mają magiczne działanie? O co w tym chodzi, ja się pytam?

Wychowanie

Klub polskiej babci w Londynie

 

Jednym z największych problemów nękających Polaków mieszkających na stałe za granicą jest rozłąka z rodziną. O ile w przypadku osób dorosłych takie rozdzielenie ma właściwie wyłącznie znaczenie emocjonalnej pustki, o tyle w przypadku najmłodszego pokolenia brak w życiu codziennym babci, czy dziadka może mieć dużo gorsze skutki. Przecież to właśnie dziadkowie uczą nas tego wszystkiego, czego nie nauczą nas zabiegani rodzice.

Wycieczki

Uważajmy na włamania w czasie letnich wyjazdów

 

 

 

 

Lato to doskonały czas na wyjazdy te duże, i małe. Niestety to również ulubiona pora dla włamywaczy, którzy obserwują posesje nadające się idealnie do okradzenia. Jak tego uniknąć? Jak nie dać się zaskoczyć? Przecież wielu Polaków wyjeżdża latem  z dziećmi na długie tygodnie do Polski.

 

 

Wielkanoc na Bliskim Wschodzie

Polka w Abu Dhabi: Wielkanoc na Bliskim Wschodzie

To już nasze drugie Święta na Bliskim Wschodzie. Pierwsze było Boże Narodzenie, kiedy byli moi Rodzice i mieliśmy razem cudowny czas. Wszyscy bez wyjątku potrzebowaliśmy tego ciepła i słońca, które oferuje nam Abu Dhabi.

Teraz są u nas Rodzice Bartka, pogoda pomału przechodzi w letnią i czuć nadchodzące upały, aczkolwiek cały czas mimo 35 stopni za oknem, jakoś łatwo akceptuje się temperatury.

Święta daleko od Polski i daleko od Europy, w zupełnie innej kulturze i tradycji są niewątpliwie bardzo egzotyczne. Bo chociażby dziś, kiedy większość Polaków wstanie rano, żeby drugi raz w roku iść do kościoła (od razu mówię nie jestem “kościółkową” osobą, a kwestie religii są dla mnie ostatnio wyjątkowo kontrowersyjne, aczkolwiek muszę przyznać, że droga mi się rozjaśnia), a później spotkać się przy świątecznym stole z rodzinami na wspólne śniadanie i podzielić się jajkiem, u nas jest zwykły dzień.

Dzieciaki jeszcze śpią, bo mają ferie w szkole, na 12 jedziemy do katedry w Abu Dhabi, gdzie ma być msza po polsku, Bartek w tym czasie będzie w pracy.

Spotkamy się jak zawsze o 17:30 – 18:00 i zjemy śniadaniową kolację. Ubierzemy się ładnie, tak jakbyś to zrobili w Warszawie czy Londynie, zasiadając do świątecznego stołu. Od mojej Mamy dostałam śliczny biały obrus w złote króliczki, którym nakryje stół, wyjmę nasze najładniejsze sztućce z Gerlacha, które przypominają takie stare używane przez babcie.

Na stole nie będzie żurku, nie pomyślałam o tym, że wcześniej trzeba zrobić zakwas (bo to ani nie Polska, ani nie Londyn gdzie na każdym rogu jest polski sklep), ale będzie barszcz czerwony (trochę pomieszamy dania świąteczne), nie zabraknie białej kiełbasy, bo tą akurat można kupić, my z Bartkiem mięsa nie jemy, ale nie tylko my będziemy przy tym stole siedzieli.

Będzie pasztet z selera, będzie sałatka taka bardzo tradycyjna, co to jeszcze babcia robiła i którą zna absolutnie każdy polski dom, będzie schab (kawałek wielkości 30 cm, bo coż większego wyjdzie z kilograma mięsa, ale znowu my mięsa nie jemy…), jajka faszerowane, będzie tarta z sera koziego według przepisu Kasi, będą mazurki czekoladowy i kajmakowy, będzie sernik, który miał być paschą, ale dobre rady chyba zbyt mocno mnie zestresowały i postanowiłam zmienić koncepcję.

Będzie na tyle tradycyjnie na ile się da, tak żeby dzieci zapamiętały ten czas najlepiej jak to możliwe. W domu pachną hiacynty.

Ja wstałam rano, nie żeby iść do kościoła, ale żeby mieć chwile dla siebie, żeby wreszcie zrobić wpis na bloga, żeby dokończyć przygotowywać rzeczy na wieczór.

Przy stole nie będziemy siedzieli sami, poza rodzicami Bartka spodziewamy się gości.

Wczoraj w ostatniej chwili dowiedziałam się, że w kościele w Dubaju jest święconka, także było tradycyjne święcenie jajek. Bardzo się z tego cieszę, bo przez chwilę naprawdę mogłam poczuć święta! Kiedy zobaczyłam tłumy idące z koszyczkami do kościoła, pomyślałam sobie dwie rzeczy, uffff nie jestem sama z dala od domu i o tym jak mamy wiele pięknych tradycji, które są kultywowane przez nas na całym świecie.

Dziś w ten wielkanocny poranek słońce nie świeci jak szalone, niebo jest delikatnie zachmurzone, mi od razu kojarzy się z polskim wielkanocnym niebem. Jest tak spokojnie i cicho, a jednocześnie czuć w powietrzu, że to ważny i wyjątkowy dzień.

Dzieci śpią, Bartek szykuje się do pracy, ja łapie ostatnie chwile dla siebie, gdyż w ostatnim czasie, ja i możliwość jakiejkolwiek ciszy nie istniejemy, dom jest pełen ludzi ciągle, zawsze myślałam, że to fajnie i że tak właśnie bym chciała, ale to nie do końca okazuje się prawdą. Lubię, kiedy wokół tętni życie, ale lubię też zamknąć się w swojej skorupce i pobyć na chwile sama ze sobą, pogadać sobie ze sobą, wytłumaczyć sobie kilka spraw, trochę się pośmiać i popłakać, a teraz nie mam czasu dla siebie i poza tym, że bardzo tęsknie za Rodzicami to równie mocno tęsknię za sobą.

Życzę sobie i Wam dużo spokoju, chwil dla siebie, i tego aby ludzie, którzy są wokół Was mieli na Was tylko pozytywny wpływ (ja ostatnio dość mocno muszę się bronić, przed negatywnymi emocjami i wychodzi mi to różnie), a przede wszystkim, abyście poczuli Ducha Świąt i tradycji, bez względu na to gdzie i w jakim gronie przyjdzie Wam te Święta spędzać.

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!!!!!!

Tekst i zdjęcia: Justyna Piechowska-Jóźwiak

blog autorki: https://whatjustynasaw.com

 

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.