Skip to main content
Książki

Zabobony w ciąży. Fragment "Dziennika przetrwania. Zapiski niedoskonałej matki"

 

Byłam wtedy w ciąży z Helenką.

- O, Boże, zostaw ten nóż! – krzyknęła moja mama, kiedy przykładałam nóż do twarzy celem oblizania go.

Nóż był cały w pysznej masie krówkowej, którą wcześniej wysmarowałam porządnie tort upieczony na urodziny taty. Nie ja upiekłam, oczywiście, tylko moja mama. Ja miałam tylko wysmarować go masą krówkową i obsypać wiórkami kokosowymi. A, że uwielbiam masę krówkową to postanowiłam oblizać nóż, żeby nic z tej masy ulubionej się nie zmarnowało, na co pozwolić nie mogłam.

- Przecież jesteś w ciąży! – zawołała mama.

Wycieczki

Wakacje pod namiotem w Anglii

 

 

Lato 2018 w Wielkiej Brytanii jest upalne jak na Majorce. Warto korzystać z tych dogodności przyrody i cieszyć się słońcem.

Naszą rodzinną przygodę z kempingiem rozpoczęliśmy trzy lata temu, kiedy wybraliśmy się pierwszy raz pod namiot w Devon. Było cudnie! Kontakt z naturą to jest to, co lubimy najbardziej.

W kolejnym roku. Czyli latem 2017 pogoda była tak kapryśna, że ani razu nie udało się nam pojechać pod namiot. Chcieliśmy odwiedzić Walię, która niestety w tamtym czasie, czyli w lipcu i sierpniu była deszczowa.

Porady

Mamusiu, uważaj w sklepie na oszustów!

Nie należę do osób, które po ulicach chodzą z głową w chmurach. Kto mnie zna, ten wie, że raczej twardo stąpam po ziemi. A jednak nawet mnie spotykają sytuacje, o które nigdy bym siebie nie posądzała. 

Raz na jakiś czas, oby rzadziej niż częściej każdy z nas spotyka się z oszustwem. I nie zawsze chodzi o osobę, która nas wykiwała. Bywa, że oszustwem okazuje się zakup jakiegoś przedmiotu, na przykład zamówiona przez internet sukienka, która na zdjęcia wyglądała wspaniale, a po otworzeniu paczki okazała się rozczarowaniem. 

Rodzinka UK

Powrót do Polski z mężem…Anglikiem. Czy to w ogóle jest możliwe?

 

 

Taki oto dylemat ma jedna z moich znajomych. Po dziesięciu latach życia w Wielkiej Brytanii zaczęła poważnie zastanawiać się nad powrotem do swojej ojczyzny. Dlaczego tak późno, zapytacie. Jak to mówią, lepiej późno, niż wcale.

„Dziesięć lat temu wszystko było inne”, podkreśla „Byłam młoda i wydawało mi się, że potrafię góry przenosić. A teraz zrobiłabym wszystko, żeby zostawić te góry w spokoju i sama się do nich przenieść, niż je przenosić”.

Rodzinka UK

Lista odkrytych basenów w Londynie

 

Nie ma to jak popływać pod chmurką, prawda? W Polsce to dopiero są do tego warunki! Rzeki, jeziora i stawy są praktycznie w każdej okolicy. I właściwie wszędzie można sobie popływać. W Anglii jest nieco inaczej. Tutaj pływa się głównie na basenach. Ale, jak tu iść na basen, kiedy słoneczko przyjemnie grzeje?

Okazuje się, że i na to są sposoby. Dzisiaj u nas lista basenów odkrytych w Londynie.

Przepraszam, ale ja stałam przed panią…

Przepraszam, ale ja stałam przed panią…

 

 

Tego dnia byłam zmęczona.

Padałam z nóg, jak to się mówi. Wracałam z pracy, jak większość ludzi o tej porze dnia. Odebrałam dziecko z przedszkola i prędziutko do domu, żeby wreszcie wyciągnąć się na kanapie. Ale zanim miał nastąpić ten radosny moment, trzeba było jeszcze przygotować obiad dla starszego dziecka, które wróciło już ze szkoły i głodne rzuciło się zapewne na lodówkę. Mąż też przyczłapie ze swojego biura za chwil kilka i też będzie głodny! Boże, dlaczego w moim domu wszyscy są zawsze głodni? Czy w innych domach, też tak jest, czy tylko w moim?

A, że zaczynało właśnie kropić, to tym chętniej zaproponowałam synkowi wejście do sklepu. Nasz osiedlowy mini market już nie raz poratował mnie w sytuacji, gdy nie miałam co włożyć do talerza. Tak, tego dnia nie miałam najmniejszej ochoty na gotowanie. Są takie dni w życiu każdej kobiety, kiedy najchętniej zamówiłybyśmy coś przez telefon, żeby było z głowy. Niestety, nawet, żeby coś zamówić, trzeba wiedzieć gdzie zadzwonić i co wybrać. A ja tego dnia, uwierzcie mi nawet na to nie miałam ani ochoty, ani siły. Wszelka inwencja mnie opuściła.

Podeszłam więc z synem do działu z mrożonkami, żeby wyszukać coś, co mnie zainspiruje. Po pierwsze miało to być coś, co zjedzą wszyscy, a po drugie musiało to coś dać się przygotować w try mi ga. Chodziłam między tymi lodówkami, patrzyłam i nic, dosłownie nic nie widziałam. Nic nie przychodziło mi do głowy. I wtedy, gdzieś tak między półką z mrożonymi frytkami, a lodami truskawkowymi przypomniało mi się! Mam! Jestem w domu!

-Jesteśmy uratowani! – krzyknęłam zachwycona do syna, bo przypomniało mi się, że mam przecież w zamrażalce całą górę pierogów, które mi ostatnio mama ulepiła na tak zwaną czarną godzinę, która właśnie nadeszła.

Teraz wystarczyło te pierogi tylko wrzucić na wrzątek i gotowe. Byłam przeszczęśliwa.

- Wracamy do domu – powiedziałam – Nie musimy nic kupować!

I wtedy mój syn złapał z półki paczkę cukierków, i stwierdził, że musi to mieć. No skoro już tu weszliśmy, to dał się skusić.

- Dobrze – zgodziłam się, bo było mi już wszystko jedno – Kupimy ci te niezdrowe łakocie i wracamy do domu nastawić wodę na pierogi.

Z paczką cukierków podeszłam do kasy. To znaczy nie podeszłam, mówiąc dokładniej podchodziłam, kiedy mój syn potknął się i o mało orła nie wywinął, bo but mu się rozwiązał. Kucnęłam więc, żeby szybko mu tego bucika zawiązać. Moim błędem było, że nie rzuciłam tej paczki cukierków na taśmę, tylko pozwoliłam, żeby syn cały czas trzymał ją w rączce.

I wiecie, co się wtedy stało? Kątem oka zobaczyłam jak obok mnie przejeżdża jakaś kobieta z wózkiem załadowanym wszelkim towarem. Kobieta, oczywiście wepchała się w kolejkę przede mnie. Niby nie było żadnej kolejki, ale wydawało mi się, że to jest jasne, że ja z moim synem stoję tam pierwsza. Nim podniosłam głowę i stanęłam, tamta kobieta rzucała już na taśmę swoje produkty.

- Przepraszam, ale ja byłam przed panią… - powiedziałam.

- Nie jest pani, aż taka mała, żebym nie zauważyła – warknęła do mnie.

- Zawiązywałam dziecku sznurówkę…

- Kamilko, chodź tutaj! – krzyknęła kobieta nad moją głową w kierunku swojej córeczki, zdaje się – I jak będziesz szła to weź jeszcze jedną paczkę paluszków. Tylko bez maku!

- Proszę pani – powiedziałam ponownie – My mamy tylko jedną paczkę cukierków.

- No i co z tego?

- To, że pani na kasie szybko nas obsłuży i będzie po sprawie.

- Od tego jest kolejka, nie słyszała pani o czymś takim?

Zatkało mnie. Druga kasa była nieczynna, więc szczerze mówiąc nie miałam wyjścia.

I wtedy usłyszałam z ust kasjerki:

- Proszę, niech pani podejdzie, jeszcze nie zaczęłam nabijać.

- Dziękuję! – zawołałam szczęśliwa.

- Jakim prawem pani podejmuje decyzje za mnie? – zapytała tymczasem ta druga kobieta, która najwyraźniej nie była zadowolona z decyzji, jaką na moją korzyść podjęła kasjerka.

- Niech pani nie robi sztucznej awantury – powiedziała kasjerka – Przecież pani widzi, że to tylko jedna paczka. Dwa pięćdziesiąt – powiedziała w moim kierunku kasjerka.

- Ale chodzi o zasady, proszę pani! – krzyknęła tamta.

- A zasady uprzejmości i kultury pani nie obowiązują?

- Ja napiszę skargę na panią do kierownika sklepu! Jak się pani nazywa?

- Proszę bardzo – odpowiedziała niewzruszona kasjerka – Niech sobie pani pisze, a moje imię jest na plakietce.

Przysięgam, że dawno nie spotkałam tak nie miłej osoby, jak ta kobieta, która nie chciała mnie przepuścić.

Czy to naprawdę tak wiele być dla kogoś uprzejmym? Najwidoczniej niektórych nawet tak prosta czynność przerasta.

Z drugiej strony pomyślałam sobie, że skoro przynajmniej kasjerka okazała mi serce, to znaczy, że jest nadzieja, że takich ludzi jest więcej.

I pomyśleć, że kiedyś w ogóle przepuszczało się kobiety w ciąży i z małymi dziećmi! Dzisiaj już te zasady nie obowiązują. Nie raz byłam świadkiem scen w autobusach miejskich, gdzie nie ustępowano miejsca kobiecie w ciąży. Co się z nami dzieje? Zamieniamy się w zwierzęta, w egoistycznych samolubów, którzy myślą tylko i wyłącznie o sobie. A może się mylę? Może po prostu miałam zły dzień?

 

Małgorzata Mroczkowska

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.