Skip to main content
Porady

Najłatwiejsze pączusie na tłusty czwartek

 

Tłusty czwartek to tradycyjne polskie święto, kiedy smażymy tłuste, kaloryczne potrawy. Tego dnia można darować sobie dietę, bo nie wypada odmówić pączka, zwłaszcza jeśli jest domowy.

W tłusty czwartek na stołach królują faworki, zwane też w niektórych regionach Polski chrustem, oraz pączki. Do cukierni ustawiają się wtedy gigantyczne wprost kolejki i to już od samego rana, bo tradycja nakazuje przynieść pyszne pączki do pracy.

Porady

Znalazłam telefon na ulicy, czyli krótka historia dająca wiele do myślenia

 

To był zwyczajny, szary dzień, jaki zdarza się każdej matce odprowadzającej swoje dziecko do szkoły. Po odstawieniu dziecięcia do placówki, do której uczęszcza od lat kilku, udałam się w kierunku swojej pracy. Tak się składa, że idąc na przystanek mijam szkołę średnią. I akurat tego dnia właśnie zauważyłam leżący na chodniku telefon.

Telefon był taki sam jak mój, ten sam model. Rozejrzałam się, ale nie było nikogo oprócz mnie. Było już dobre kilkanaście minut po dzwonku, ulica ucichła od dzieciaków, które zniknęły za bramą szkoły na południu Londynu.

Kultura

Aplauz! Rusza największy festiwal polskiej piosenki poza granicami

Z dumą i radością informujemy, że portal Mums from London dołączył do patronów medialnych największego Festiwalu Polskiej Piosenki poza granicami kraju - Aplauz 2018, którego II edycja odbędzie się w dniach od 5 do 7 maja w Peterborough - Wielka Brytania.

Celem Festiwalu jest promocja polskiej kultury i piosenki wśród dzieci i młodzieży mieszkającej poza granicami kraju, a także kształtowanie i  promowanie wokalnych talentów. W wydarzeniu mogą wziąć udział dzieci i młodzież do osiemnastego roku życia.

Porady

Zapisujemy dziecko do brytyjskiej szkoły

 

W większości miast podania o przyjęcie dziecka do szkoły rozpoczynają się we wrześniu i kończą w połowie stycznia. Oznacza to, że jeśli chcemy, aby nasza pociecha uczęszczała do szkoły od września następnego roku, to jak najwcześniej powinniśmy rozglądać się za zorganizowaniem odpowiedniego miejsca.

System doboru odpowiedniej szkoły działa na wyspach zupełnie inaczej niż w Polsce. Dzisiaj przyjrzymy się temu systemowi i miejmy nadzieję, rozwiejemy wątpliwości wielu matek.

Jaki rodzaj szkół istnieje na Wyspach Brytyjskich?

Porady

Złamane serce, depresja i moje emigracyjne życie w UK

 

Kilka dni temu spotkałam pewną kobietę, która podzieliła się ze mną swoimi przemyśleniami na temat życia w Wielkiej Brytanii. Opowiedziałam jej o tym, że prowadzę portal dla polskich rodzin, zapytałam, czy mogę opisać naszą konwersację, ponieważ wydała mi się bardzo ciekawa. Zgodziła się, pod warunkiem, że zrobię to anonimowo.

Wakacje pod namiotem w Anglii

Wakacje pod namiotem w Anglii

 

 

Lato 2018 w Wielkiej Brytanii jest upalne jak na Majorce. Warto korzystać z tych dogodności przyrody i cieszyć się słońcem.

Naszą rodzinną przygodę z kempingiem rozpoczęliśmy trzy lata temu, kiedy wybraliśmy się pierwszy raz pod namiot w Devon. Było cudnie! Kontakt z naturą to jest to, co lubimy najbardziej.

W kolejnym roku. Czyli latem 2017 pogoda była tak kapryśna, że ani razu nie udało się nam pojechać pod namiot. Chcieliśmy odwiedzić Walię, która niestety w tamtym czasie, czyli w lipcu i sierpniu była deszczowa.

Nauczeni zeszłorocznym doświadczeniem postanowiliśmy nie czekać na prawdziwe wakacje, które zaczynają się dopiero dwudziestego lipca, i już w miniony weekend wyruszyliśmy ze znajomymi na kemping na południu Anglii. Miejsce to położone było nad samym morzem, więc długo nie trzeba było nas namawiać. Wcześniej zadzwoniłam na kemping, żeby zarezerwować miejsca, ale na recepcji powiedziano nam, że nie stosują tej metody, bo się nie sprawdziła. Ludzie zamawiali miejsca, a potem nie przyjeżdżali. Po prostu trzeba przyjechać na miejsce i zrobić to osobiście. Zapytałam, co będzie jeśli przyjedziemy i nie będzie już wolnych miejsc? Miły pan odpowiedział, że w pobliżu są jeszcze dwa pola namiotowe i na pewno coś znajdziemy. 

Pogoda zapowiadała się cudownie, i taka też była, a perspektywa spędzenia soboty w trzydziestostopniowym Londynie przerażała nas nieco! Dlatego w sobotę z samego rana ruszyliśmy w drogę. Ahoj przygodo!Podróż zajęła nam dwie godziny. Po drodze przejeżdżaliśmy przez park narodowy South Downs National Park, który już sam w sobie jest uroczym i przepięknym miejscem na długie wędrówki po wzgórzach i lasach. Następnie udaliśmy się na południe, w kierunku Portsmouth, gdzie na przedmieściach tego portowego miasta znajdował się nasz kemping.

Zameldowanie się na recepcji trwało dosłownie chwilę. Po uiszczeniu opłaty za jedną noc dla jednego namiotu plus auto całość wyniosła dwadzieścia siedem funtów. Ceny są różne i zależą od poszczególnym kempingów, na jednych płaci się od osoby plus auto, na innych cena jest za namiot bez względu na osoby i dodatkowo za samochód. Można wynająć miejsce z dostępem do prądu, i wtedy w namiocie oglądamy na przykład telewizję. Można też przyjechać swoim karawanem lub z przyczepką kempingową.

Nasz kemping był wyposażony w czyste toalety i prysznice, które były darmowe, miejsce do prania, plac zabaw dla dzieci, a nawet osobny prysznic dla psów.

Przed namiotem dozwolone były grille, które należało samemu sobie zorganizować. Pole namiotowe podzielone było na sektory i każdy sektor miał swój kranik z pitną wodą. W pobliżu naszego pola namiotowego znajdowało się małe, urokliwe nadmorskie miasteczko, w którym były lokalne sklepiki z pamiątkami, supermarket oraz restauracje. A najważniejsze, że na plażę można było dojść piechotą. Niczego więcej do szczęścia nam nie potrzeba było!

Po całym dniu na świeżym powietrzu wieczorem dzieci z ręcznikami przewieszonymi przez ramię pomaszerowały pod prysznic i mycie zębów w towarzystwie uroczych królików, które co chwilę wyskakiwały z krzaków otaczających pole namiotowe.

Późnym wieczorem, siedząc pod namiotem przy świecach lub ognisku podziwialiśmy gwiazdy nad naszymi głowami, których w Londynie nie widać. Jednak noc w namiocie ma też swoje minusy, o czym przekonaliśmy się już wkrótce. Otóż wszystko bardzo słychać. Imprezujących na odległym polu ludzi, a zwłaszcza głośną muzykę słyszeliśmy bardzo długo, dlatego dobrze zabrać ze sobą zatyczki do uszu. Mogą się one też przydać nad ranem, kiedy nas mieszczuchów nie przyzwyczajonych do odgłosów natury budziły ptaki. W pobliżu naszego namiotu rosło drzewo. Fajnie, bo w upalny dzień dawało trochę cienia. Niestety nad ranem, a właściwie bladym świtem siadały na nim wrony, które krakały nad naszym namiotem budząc przerażone dzieci. Kiedy już odleciały, pojawiały się inne piskliwe ptaki, które ćwierkały pięknie, ale nieco upierdliwie, jak na tę porę dnia. Potem zaczęły piać koguty w okolicznej wsi, a kiedy już wszystkie ptaki dały nam wreszcie spokój, nad namiot nadleciał bąk, wielki i głośny i czuliśmy się jakby to nie owad leciał nad naszymi głowami ale co najmniej helikopter! Końcem końców udało nam się jakoś zasnąć.

Pobyt na kempingu oceniamy na wielki plus i na pewno wrócimy tam jeszcze nie raz. Oby tylko pogoda nas nie opuszczała!

Adresy kempingów znajdziecie z polecenia znajomych, lub tak jak ja w internecie na przykład na tej stronie: https://www.pitchup.com/campsites/

 

Małgorzata Mroczkowska

Wakacje pod namiotem w Anglii

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.