Skip to main content
Rodzinka UK

Czym różni się polski występ pantomimy od brytyjskiej?

 

Jakiś czas temu, kiedy nasze dzieci były jeszcze całkiem małe, mąż postanowił zabrać je w niedzielę do teatru. Kupił bilety i pojechał z nimi na niedzielne przedstawienie na północy Londynu. Kiedy wrócili, zapytałam czy im się podobało. Dzieci były zachwycone. A mąż? A mąż stwierdził, że był bardzo zaskoczony, że na tej pantomimie nie dość, że mówili to jeszcze śpiewali! No to jak to w końcu jest z tą brytyjską pantomimą dla dzieci?

 

Rodzinka UK

Internetowa szkoła języka polskiego w UK

Jaką jesteś mamą? Zaradną, przykładną, wyluzowaną, ambitną? Złych nie ma, bo wszystkie chcemy jak najlepiej dla swoich dzieci J.

 

Jestem matką Polką, mieszkam w Anglii i chcę aby moje dzieci miały jak najlepiej w życiu.

Kultura

Andrzejki, czyli dlaczego w zapomnienie odchodzą dawne zwyczaje i zabawy Polaków?

 

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego Polacy tak hucznie przejęli zwyczaje Halloweenowe, a tak szybko zapominają o naszych tradycyjnych, równie kolorowych tradycjach? Dlaczego kopiujemy innych?

Wróżby andrzejkowe to stara polska tradycja, która wydaje mi się odchodzi powoli w zapomnienie. Dlatego tym bardziej powinnismy o tym zwyczaju mówić, bo być może za kilka lat nikt już nie będzie o nim pamiętał.

I zanim zaczniemy zbierać cukierki w kolejny Halloween, sięgnijmy pamięcią do naszych zwyczajów.

Z górki na pazurki, czyli jak Brytyjczycy reagują na zimę

Z górki na pazurki, czyli jak Brytyjczycy reagują na zimę

 

I znowu w temacie zimy na Wyspach. Sypnęło śniegiem, na Facebookach wysyp zdjęć na sankach i bałwanów, no bo przecież to cud, żeby było tak biało i to przez kilka dni. Do tej pory śnieg padał tu góra jeden dzień, i kiedy wstawało się rano to po śniegu zostawało tylko wspomnienie. Tym razem jest jednak inaczej.

Pierwszy marca 2018 przywitał nas w UK białym puchem, solidnym i sporym. Szkoły pozamykane, bo wiadomo, że nieodśnieżone chodniki i boiska szkolne są zagrożeniem dla zdrowia, a nawet życia dzieci i rodziców. Więc zamiast odśnieżyć i posypać piaskiem, jak to robi pan woźny w każdej polskiej szkole, na Wyspach lepiej szkołę zamknąć i poczekać, aż śnieg sam się rozpuści. I dziwują się Polacy i inni Eastern European, co też takiego tu się wyprawia? I w głowę zachodzimy, o co tym Anglikom chodzi?

Ech, pisać się już o tym nawet nie chce. Rozpieszczony to narów i bardzo wygodny. A do tego mający obsesję na punkcie health and safety, czyli bezpieczeństwa. Nikomu przecież najmniejsza krzywda stać się nie może!

A jak sobie radzą z tym problemem, (bo przecież śnieg to problem!) inne kraje? O Polsce nie wspominamy, bo wiemy doskonale i każdy z nas szedł i w śnieg i w zamieć z tornistrem na plecach, i nikomu do głowy nie przyszło, żeby szkołę zamknąć?

Dajmy na to mroźna Szwecja? Otóż okazuje się, że w Szwecji dzieci, nawet w wieku przedszkolnym idą do szkoły nie tylko z tornistrem, ale też z…sankami! I każdy dzieciak na przerwie zjeżdża na sankach z górki! I nikt sobie nóg nie łamie, bo każdy ma na nogach odpowiednie obuwie.

W UK nikt nie wie nawet jakie buty zakładać na śnieg i każdy wskakuje w kalosze. Tak, tak! Dzieci zamiast na sankach jeżdżą po śniegu na hulajnogach i na rowerach, co wiadomo, jak się kończy. Anglicy potrzebują śnieżnej edukacji, podczas której ktoś wytłumaczy im jak należy przygotować się na śnieg, że czapka nie służy tylko jako elementem mody, ale jest niezłym zabezpieczeniem głowy podczas upadku na oblodzonym chodniku.

Tymczasem my, jako typowa polska rodzina wczesnym popołudniem zabraliśmy naszego syna na pobliską górkę, żeby pierwszy raz w jego dziesięcioletnim życiu na Wyspach pokazać mu uroki jazdy na sankach. Plastikowe sanki kupiłam bez najmniejszego problemu w małym, osiedlowym sklepiku. Pan sprzedawca miał do wyboru w dodatku różne modele!

Na górce dzieciak był zachwycony, a tatuś przeszczęśliwy.

- Wiesz – powiedział nagle mój mąż – Już zapomniałem, jakie to fajne uczucie zjechać sobie na sankach! I to powietrze, które wchodzi prosto do płuc!

- Ja też zapomniałam, jak pięknie pachnie śnieg, i jak smakuje na ustach…

Nasz syn łapał językiem padające płatki, i próbował ich, zaskoczony tym widokiem. Wszystko go dziwiło, to, że wiatr może mieć biały kolor, to że śnieg przykleja się do rękawiczek, że pada na rzęsy. Zjawisko to, dla nas zwyczajne było dla naszego syna magiczne i piękne.

- Co za okropna pogoda za oknem, nie da się patrzeć! Jak ja wrócę do domu? – westchnęła załamana moja brytyjska koleżanka z pracy spoglądając zza biurka na zaśnieżony parapet w naszym biurze.

- I to jest kolejna rzecz, która różni nasze kraje – odpowiedziałam jej na to – U nas w Polsce mówimy, że biała zima jest piękna, a w Anglii narzekacie, że to jest kataklizm pogodowy, i że koniec świata.

- No ale ja nie umiem nawet przejść do samochodu po tym białym chodniku – westchnęła.

A ja tam lubię białą zimę.

I mam nadzieję, że ten klimat, który się zmienia sprawi, że od tej pory będziemy mieć białą zimę tak jak w Polsce! Bo zima powinna być śnieżna i mroźna, dzięki czemu cała ta brytyjska wilgoć i pleśń zniknie na dobre. A śnieg to doskonała okazja to uprawiania sportów, do zabawy i spędzania aktywnie czasu na zewnątrz. Same korzyści!

 

Małgorzata Mroczkowska

Z górki na pazurki, czyli jak Brytyjczycy reagują na zimę

Z górki na pazurki, czyli jak Brytyjczycy reagują na zimę

Add new comment

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
The subscriber's email address.